DOPEARTS.REPUBLIKA.PL
dopeblog 01.05.2001 - 31.05.2001

archiwum

dzis



contact


31 05 2001
... zadziwiajace - piec palcow moze tworzyc, zacisniete moze zniszczyc...

dope 23:28

dzisiaj caly dzien ogladam filmy; przed chwila ogladalem 'gone in 60s' - niech zaden facet nawet mi nie mowi, ze nigdy nie marzyl o prowadzeniu ciezarowki i kradzeniu luksusowych samochodow... to poprostu niemozliwe... chyba, ze to nie facet...

dope 22:43

amerykanie maja nowa sensacje - zlapali corki prezydenta jak kupowaly pivo na lewe dokumenty ... paranoja... wszyscy pija a one nie moga ... cena za slawe... kiedy sa mlode i chca sie bawic... nic dziwnego, ze tyle tam rozwodow i wariatow... ja pilem od 16 roku zycia... wszyscy pili i sie bawili, nikt nie zostal alkoholikiem, nikt nie stracil zadnej piepszonej pracy... mlodzi powinni pic i sie bawic, chyba lepiej zobaczyc na ulicy pijane dziecko niz ojca... mlodzi sa szczesliwi bo nie znaja slowa 'musze' ... a ja musze i wcale nie czuje sie z tym dobrze, a Ty mozesz powiedziec, ze nie mam racji ale Ja i tak wiem, ze ja mam...

dope 19:15

za oknem pieklo... prawdziwa wiosenna burza.. kocham taka pogode... moja mama nie, kobieta panikuje : 'wylacz komputer, bo ci piorun wszystko spali' ... bezsensu ... musialbym miec takiego pecha, ze szok ... z drugiej strony jakby walnal to chyba bym umarl na dola zwiazanego z moim pechem... i tak siedze w burzy przed kompem i sie podnosze na duchu za kazdym razem gdy mnie piorun ominie... masz szczescie dope, nic ci sie zlego nie stanie... a jak sie stanie to i tak nic to nie zmieni... nie wierze w przeznaczenie... Dominika tez nie wierzy... a moglaby... chcialbym aby wierzyla...

dope 18:15

widzieliscie przypadkiem Amierican Psycho ? powinniscie...

dope 18:03

... zajac sie czyms i zyc lub
zajac sie czyms i umrzec...

wszyscy moi znajomi staraja sie byc lepsi, szybsi, zabawniejsi... jeden chce byc najlepszym kombinatorem, jeden najlepszym grafikiem, inny muzykiem, inny zlodziejem, inny ojcem, inny kierowca.... ja chcialbym byc tylko szczesliwy...

dope 17:47

w 'skazanych na Shawshank' jest scena w ktorej Andy puszcza wloska piosenke wszystkim wiezniom, czuja sie wtedy wspaniale, czuja sie wolni... doswiadczylem kiedys takiego uczucia tylko, ze piosenka byla inna ... Placebo ' Every you Every me' ... czulem sie jakbym byl zupelnie gdzie indziej, swiat sie nie liczyl, muzyka nabrala obrazow, wypelnila mnie nadzieja, w sercu zrobilo sie przyjemnie cieplo, rozeszlo sie po ciele, dzwiek oplywal moje cialo i nic sie nie liczylo , muzyka zyskala wlasna tresc ... czulem sie naprawde szczesliwy ... nie zycze nikomu aby musial przez to przechodzic ale ta chwila byla taka oczyszczajaca, wypelniona nadzieja... najwspanialszy moment unitarki...

dope 17:28

uwielbiam szalone kino... mroczna granica pomiedzy snem a java... gdy po raz pierwszy widzialem Lost Highway poprostu mnie zamurowalo, nigdy wczesniej i nigdy pozniej nie widzialem lepszego filmu...

dope 12:56


30 05 2001
tamten tydzien uplynal w dzwiekach Radiohead w tym tygodniu slucham Biosphere a za tydzien chyba polece w kosmos... razem z F.S.O.L. ... :-) nawet design jest juz kosmiczny ... wiecie ja chyba juz sie wystrzelilem...
od poniedzialku bede sluchac lekka muzyke rokowa w stylu Offspring, Green Day i takie tam... taka forma terapii...a moze nie... moze wystrzele sie jeszcze dalej ... i wszystko na to wskazuje... eeee co bedzie to bedzie byleby bylo przyjemnie... nieprzyjemnosci nie zamawiam...

dope 19:34

przez caly dzien nic nie robilem, nic nie mialem do roboty, nie potrafilem znalesc sobie czegos do roboty, nie chcialo mi sie nic robic, nie bylo sensu nic robic... nie moge sie doczekac nastepnego tygodnia, wtedy wreszcie bede mial co robic... w piatek mam jechac na jakies swiniobicie, tak mi sie nie chce, ze szok... ale pewnie jak pojade to bedzie fajnie, ale i tak mi sie nie chce... wlasciwie to nic mi sie nie chce..

dope 18:23

kapanie wody nabralo sile malego strumienia w, ktorym woda rozlewa sie po dnie niczym kisiel, powoli oplukuje mysli i nie moge nad niczym sie skupic, wyruszam na poszukiwanie zrodla mysli, wystepuje ona w kazdym mozliwym stanie skupienia, jako ciecz jest o temperaturze spokoju i woni przeszlosci, gaz to piekno chwili w monencie gdy zaraz uleci rozgoniony roznica miedzy wyzsza a nizsza mysla, stan skupienia staly osiaga sie w ostatnich stadiach istnienia, gdy wszystkie inne mysli juz nie maja dokad uleciec i trafiaja do domu, skupiaja sie w jedna mysl by utworzyc niezniszczalna Biosphere, jest jeszcze jeden stan skupienia - plazma - sa to chwile w, ktorych mysli potrafia wedrowac do innych Biosphere by sie z nimi polaczyc tworzac nowe mysli jednak wystepuja tak zadko, ze mysl trzeba rozmnazac mechanicznie, zamknieta powloka okreslajaca ksztalt czasem staje sie tak gesta, ze niektorzy nie potrafia przez nia zobaczyc tego co stanowi jej sedno, wtedy sedno trzeba zapisac na ciezkich granitowoch tab licach by mysli nigdy same nie mogby poderwac sie do lotu, niektorym jednak sie udaje i nie potrafia wyladowac dryfujac gdzies pomiedzy wszystkim tym co mysli moga objac, czasem tez szukaja nowych drug, ktore zawsze okazuja sie jednokierunkowe...

drogi oddzielone sa warstwami form w, ktorych ukryte sa czyste mysli, najgrubsza warstwa jest muzyka, ktora potrafi stworzyc warstwe odzielajaca wszystkie inne warstwy od siebie, jest to warstwa najblizsza czystej mysli, osiaga wszystkie mozliwe stany skupienia, najblizsza jest jednak formie plynnej, rozpuszcza wtedy wszystkie inne warstwy i uwalnia mysl, wedruje wtedy szepczac po krainie wewnetrznej, gdzie nikt inny nie ma do niej dostepu, staje sie mysla absolutna...

mysl absolutna pozwala dotknac swiat od wewnatrz, poczuc, stworzyc, staje sie warstwa ognia oddzielajacego swiat od mysli ... wewnatrz mysli sa tylko obrazy, obrazy nie stanowia warstw oddzielajacych - sa to warstwy laczace... warstwy podroznicze... kiedys przebeda cala droge i polacza sie w jedna mysl...

dope 15:46

nie lubie chodzic w jeansach... sa do kitu... kiedys jak bylem maly zawsze chodzilem w dresach, wtedy to bylo jeszcze normalne ale teraz nie wyszedlbym w dresie na dwor bez roweru albo dalej niz 100 metrow od domu bo to siara, glupie dresy przez glupich dresiazy staly sie symbolem bandyctwa, cpunstwa, rapu i malolatow degeneratow...

garnitor + krawat - garnitorow nie lubie bo kojarza mi sie z mundurami, sama marynarka to inna sprawa, lubie chodzic w marynarce bo sie czuje dowartosciowany, nawet czlowiek jest inaczej odbierany i sam sie grzeczniej, kulturalniej zachowuje, rozumiem ludzi, ktorzy w dzien pracuja w garnitorach a po pracy przebieraja sie w skory i wsiadaja na mechaniczne rumaki by udac sie w swiat gdzie staja sie wolni od hipokrytow od mody i estetyki - 'the beautiful people, i don`t want you and i don`t need you' ... kiedys tez tak bede robil... wtedy marynarke mozna traktowac jak 'szmaty do pracy' ... :-) ... pieknie ... easy rider - zawsze podobaly mi sie przestrzenie, ale w pols ce nie ma przestrzeni, w dwa dni mozna objechac cala polske, durni amerykanie to maja dobrze, kiedys jak przyjechal koles z kanady, mowil, ze mozna 6mc pracowac i kupic sobie motor, zostawic wszystko i pojechac w swiat, stac cie na to, a w polsce nawet juz nie mozna sobie 'zlomu' kupic, i co z tego, ze jest niebezpieczny, najpierw niech zrobia drogi i dadza godnie zarobic a pozniej moga zadac od nas zebysmy kupowali nowe samochody, przeciez to my im placimy i to oni sa dla nas a nie my dla nich, chyba tam ktos zapomnial juz od czego jest, naprawde calemu rzadowi to sie nalezy porzadny opierdol za te walenie w chuja z mami... obywatel to nie brzmi dzis dumnie ... nie, nie chce dalej wjezdzac na temat polskiej ekonomii bo to zalosny temat...

czemu do qrfy nedzy musze byc zawsze takim realista?

dope 11:48

wlasnie dzwonil do mnie koles z plazy w sopocie ... zajebioza ... ja tam wszedzie widze tylko gory... gory sa fajne ... mozna jezdzic po nich samochodem... jest wchuj pieknych widoczkow ... zakrety ... czyste powietrze... ale morze tez jest cool ... dobrze mieszkac wlasnie albo nad morzem albo w gorach ... na nizinach jest raczej nudno wiec nie jest az tak zle :-) najlepszym miejscem zamieszkania bylyby chyba fiordy :-) ostatnio widzilem na diskowery w 'lonely planet' o plazach (pisalem chyba), takie miejsce w tajlandii gdzie plaze sa w jaskiniach nad brzegiem oceanu... takie wyplukane przez ocean samotnie zamkniete w kamiennych sercach... wlasnie tam moglbym mieszkac, zdala od swiata ludzi, ktorzy najlepiej wiedza jak mamy zyc...

dope 11:00


29 05 2001
narodowe paranoje -
drug for people ale nie dla cponow, to naprawde paranoja - zebym nie mogl sobie zajarac skreta bo moga mnie za to wsadzic na leczenie bardziej toksycznym gofnem, narkotyki byly sa i beda, w zupelnosci sie z tym zgadzam bo sam sie w to bawie... jezeli, ktos nie potrafi sie kontrolowac i skonczy jako warzywo na ulicy to jest to tylko i wylacznie jego problem, z drugiej strony co niektorzy naprawde powinni zapalic... srodki psychoaktywne ... ale se nazwe jebli... a televizja to nie srodek psychoaktywny? a wiosna? a pivo? a komputer? a internet? a blogi? a mjuzik? a milosc? ... wszystko jest ok dopoki nie zaczna sie problemy... powiedzialem to 10000 razy i powtorze - jakos w holandii ganda jest legalna i nikt nie wiedzi w tym nic zlego, wogole to ja juz na ten temat sie kiedys wystarczajaco wyrazilem ... zreszta kazdy ma prawo spiepszyc sobie zycie...

w niedziele ogladalem program 'mind control' oczy wisci e na diskowery, amerykanie w strachu przed ruskimi szpikowali swoj narod kazda trucizna i teraz sie do tego przyznaja, ciekawe kiedy nasza solo darnosc przyzna sie, ze dala dupy...
wogole to smiac mi sie chcialo z calosci; ka pyta lisci straszyli swoich, ze ko muchy przyjda i narzuca im swoj sposob zycia a ko muchy straszyly swoich, ze przyjda ka pyta lisci i tez narzuca im swoj styl zycia - taka globalna schizofremia...

Kochajmy Ziemie - nigdzie indziej w kosmosie nie ma takiego drugiego cyrku!

dope 17:39

apropo warszawy musze sie przyznac, ze bylem tam tylko raz i wogole mi sie nie podobalo, to miasto jest pelne szalencow, pracoholikow, pojebanych policjantow i spalin a wogole te ceny... to nie jest miejsce dla ludzi... ale to tylko moje zdanie...

dope 16:02

naprawde jestem dziwnym czlowiekiem... wpadam w doly z szybkoscia mysli by kilka godzin pozniej sie z nich smiac... taki niepewny duch...

udalo mi sie dzis zalatwic ta szczepionke choc nie bez nerwowki... tak sie wciagnelem w tego photoshopa, ze zapomnialem, o czyms takim jak pozywienie, gdyby nie przypadek pewnie i tu bym nic nie wpisal, cos sie syplo i wywalilo mnie do explorera wiec korzystajac z okazji wpisalem te literki... :-) ok nara .. ide do photoshopa...

dope 15:36

czuje sie jak punkt, ktory jest bo musi byc, nie mozna go opisac, poprostu gdzies jest, mozna go zlokalizowac, zaszufladkowac w pewien okres czasu jednak nigdy nie bedzie czyms wiecej... moze niechce byc...

dope 00:07


28 05 2001
nie wiem zupelnie czemu ale jestem wkurwiony na wszystko... na caly ten pojebany swiat ... jesli w przeciagu kilku lat nie zwariuje to znaczy ze stalem sie obywatelska roslinka... no chyba, ze mnie tu nie bedzie... chcialbym olac to wszystko ale sie nie da i to mnie najbardziej wkurza - nie potrafie byc obojetny...

dope 22:48

wlasnie zainstalowalem sobie photoshopa 6.0 ... teraz trzeba sie czegos o nim dowiedziec... rano ide wziasc szczepionke na zoltaczke, ktora to zreszta biore juz od 4 dni, biurokracja mnie zabija... w piatek poszedlem do lekarza po skierowanie na nia, okazalo sie, ze skierowanie musze podbic w sekretariacie osrodka, w sekretariacie powiedzieli, ze mi nie podbija bo nie ma szefowej, zostawilem skierownie i poszedlem, na drugi dzien byla sobota wiec moj stan psychofizyczny nie pozwolil mi nawet zblizac sie do osrodka zdrowia, niedziela niedziela, poniedzialek - okazalo sie, ze szczepionke moge wziasc tylko do 9:30 pozniej juz nie mozna i ide po nia dopiero jutro ... piec dni - viva reforma! co bedzie jesli naprawde zachoruje? umre pod jakimis dzwiami proszac o podbicie formularza 38374/sz/zoz/28/05/2001...

dope 21:32

nareszcie doprowadzilem komputer do porzadku, brak mi jeszcze paru rzeczy ale jakos dam se rade, dzis robilem tapete w photoshopie 4.0 bo nie mialem innego, wczesniej robilem na 5.5, trzeba chlopakom przyznac, ze poczynili niezly krok w przod, ciekawe jak wyglada 6.0 ...

kurde przydalby sie nowy sprzet ... nie az tak bardzo ale w skali od jeden do dziesieciu to jakies 50 ... moze oni mi pomoga ... :-)
jak sie wezme wkoncu do roboty to bedzie dobrze... pierwszy krok za tydzien...

dope 19:37

wkrotce wybory - wybierzcie mnie a zapewnie wam szczescie i bezpieczenstwo, a tymczasem jest jak jest i jakos nie wierze, ze moj glos moze cos zrobic bo Oni wcale nie mysla o mnie, zeby mi bylo lepiej tylko o sobie... co tu powiedziec ludziom zeby na mnie glosowali?... oczywiscie to co chca uszlyszec... pokoj, kasa, wolnosc - najwieksza bzdura w historii - pokoj jest jaki jest, moze i wojny nie ma ale bezpiecznie to raczej nie jest, kasy nie ma i nie bedzie bo nasz glupi rzad jedyne co potrafi to gadac, zakladac platformy, ustalac sobie pensje i spac w sejmie, wolnosc ... haha ... bez jaj... nawet czlowiek jak chce nie moze isc do pracy...

dostalem 4x sms "chlopie, przestan, odpierdol sie od mojej corki" - kiepski zart, zle sformulowany, zaden ojciec nie wyraza sie w ten sposob... a po drugie jestem niestety absolutnie niewinny...

dope 15:00

8766 dni temu moja sytuacja zyciowa diametralnie sie zmienila...
nawet nie wiem czego sobie zyczyc, wlasciwie to zyczenia sa bez sensu, nie wystarczy sobie czegos zyczyc, trzeba po to wyciagnac reke i wziasc, wydrapywac, walczyc a na koncu oszalec bo przegapilismy zycie... tak zle i tak zle... lajf ...
chcialbym byc szczesliwy... ale gdzies indziej... z kims innym... z taka jedna... :)

dope 13:39

trzeba przyznac, ze ostatni weekend byl chyba najbardziej pojebanym przezyciem w moim zyciu ... nie napisze co robilem bo sam musze sie jeszcze nad tym zastanowic...

dope 12:11


27 05 2001
... neizd ywon ynni eilepuz eis yzcnok ...

dope 17:37


26 05 2001
coz... wczoraj spotkalem ta dziewczyne trzeci raz... ma na imie Dominika i jest wspaniala... ale sie z nia nie umowilem...

dope 13:44

wszystkiego najlepszego mamo

dope 13:38


25 05 2001
wogole to chyba wypadaloby wspomniec, ze sa dzis i jutro i chyba nawet pojutrze dni mojego miasta, bylem dzis na rynku, nastawiali pelno straganow, pivo sie leje hektolitrami, dzieci wkolo lataja bo do 18:00 program imprezy jest raczej dla nich, widzialem chlopaczka w chuscie, wczoraj wyszedl z wojska dzis musi byc bardzo szczesliwy, wydaje mu sie, ze przezyl pieklo i, ze swiat nalezy do niego a mnie w wojsku najbardziej wkurwialo to, ze tam nie mozna bylo sie absolutnie niczym przejac, banda debili z pojebanym regulaminem i 0 pieniedzy na cokolwiek... prawda jest taka, ze jakby wybuchla wojna to polska padla by szybciej niz westerplatte ... zalosne to wszystko bylo ... i te "biedaki" - kiedys zatrzymala mnie zandarmeria i za to, ze nie oddalem mu honoru strzelil mi wyklad na temat honoru zolnierza i takie tam bzdury - chlopie jak to czytasz to wiedz, ze jestes zalosny, wojsko jest zalosne, przemoc jest zalosna, ludzie tepi, ktorzy mysla ze armia to dobr a rzecz sa zalosni, a najbardziej zalosni sa ci, ktorzy mysla, ze przemoca cokolwiek osiagna, i po co nam Nato? nie mozemy poprostu podpisac paktu o nieagresji z reszta swiata... a pieniadze, ktore topi sie w mon moglyby byc przeznaczone na prace bo tej w polsce brakuje i to bardzo... ale co ja zwykly szary obywatel moge wiedziec o pokoju na swiecie... przeciez w tym nie ma zadnego interesu i dlatego wojny zawsze byly , sa i beda bo to sie oplaca... tak - przemoc to debilizm...

dope 15:51

ze wszystkich spraw jakie mialem zalatwic nie zalatwilem ani jednej - padlem ofiara biurokracji ... no moze oprocz zaplacenia rachunku tel.

snila mi sie dzis pewna dziewczyna, wspaniala dziewczyna, lsniaca pieknosc na tle szarej rzeczywistosci - wychodze rano po papierosy spotkalem Ja... poszedlem na poczte Ona wchodzi... jak jeszcze raz Ja spotkam to sie z nia ozenie... :-) ... no... moze jednak nie... ale ranka by nie zaszkodzila... tia... teraz bede mial metlik w glowie... kim jestes ... jak sie nazywasz... jak do ciebie dotrzec... co to bedzie? wogole to ostatnio nie potrafie rozmawiac z dziewczynami, nie mam pojecia o czym... co wolno mowic, co nie wolno, kiedys wystarczyla szczerosc ale przejechalem sie kilka razy wiec jestem zbity z tropu... pojebane to wszystko... wogole jakbym przyszedl na piewsza randke z kwiatami to powiedzialaby ze jestem jebniety... strasznie pojebane... relationshit... ale i tak lepiej to znosic razem ...

bo dziewczyny sa takie... cielesne...

AAAAAAAaaaaaaaaa ... wypuscie mnie z tad.......
'this is never my world...'
nigdy nie moglem zrozumiec zasad tu panujacych...
ja nie potrafie zyc na zamknietej w sobie planecie...
cierpienia mlodego wertera to chuj w porownaniu z tym z czym mamy teraz do czynienia...

dope 15:25

poranek uplynal na strojeniu komputera i sprzataniu smieci, mialem 113 zainfekowanych plikow moim ulubionym virusem - winsichem - ulubionym bo jak jest to potrafi tak postarzec mi komputer, ze nie sposob wogole sie z nim pokomunikowac, jednak po usunieciu i zainstalowaniu winshita komputer staje sie 10 lat mlodszy, szybszy i juz sie wiecej nie klocimy.... tak wogule to chyba en wirus stworzyl microsoft bo dziala identycznie jak windows tylko jest mniejszy i skuteczniejszy ale glownie chodzi o to samo - zamulic sprzet...

dope 12:10


24 05 2001
kurwa cos tu sie pierdoli, nie wiem czemu i nie obchodzi mnie to, bedzie jak bedzie a jak sie wkurze jeszcze bardziej to zrobie taka chujowa strone ze odstrasze wszystkich amatorow estetyzmu...

dope 22:53

ha ha ha ale za to masz zdjecia....

dope 22:28

'Operacja zostala anulowana ze wzgledu na ograniczenia nalozone na ten komputer. Skontaktuj sie z administratorem systemu.' - kurwa Ja chcialem tylko uruchomic explorera a po drugie panie windows to Jedynym administarem jestem kurwa Ja - a po trzecie kto to wogole dopuscil do sprzedazy? czuje grube lapowki... to jest jakas sprawa dla reportera z archiwum X ...

critical system alert
critical system alert
critical system alert
system shotdown
ich bin windows
ich bin kaput
...
die die die die die die die.....

dope 21:45

nie slucham popu, ba nawet wrecz go nienawidze ale Paola & Chiara sa niesamowite, moze dlatego, ze z ich pierwsza piosenka wiaze mnie pewien sentyment a moze dlatego, ze ta blondynka przypomina mi ......... eee tam, nie mam ochoty na zwierzenia....

dope 17:28

spedzilem dzien poz znakiem taniego piva i opawiesci rockersow, wiecie co; zawsze pilem zywca albo redsa ale jak mam przeplacac to dziekuje ; 'ksiazece' za 1.45zl + kaucja, nie odstaje nawet na krok od elity snobistycznego piva... jednak przy tym wszystkim najwieksze wrazenie wywarlo na mnie dziecko kolegi, ktore stalo na balkonie i wolalo: 'tatus gdzie jestes?'... a znam ojca bo nieraz z nim pilem i uwierzcie mi, ze to w porzadku gosc...

dzis czeka mnie jeszcze sesja zdjeciowa - i nawet nie mysl zeby sie z tego wymigac bo dzien jest wspanialy i mozna wiele.... osiagnac?

dope 16:17

ostatnio pisalem, mowilem o amerykanach i ich obsesja nad wlasna flaga - dzis widzialem teledysk Stauros 'jaki tu spokoj' - przegiecie, ok, moze sie komus podobac muzyka country ale zeby krecic polskie teledyski w, ktorym przez 100% czasu w tle przewija sie amerykanska flaga... dla mnie to szczyt wiesniactwa i braku wyobrazni ze strony rezyserow teledysku...

dope 11:12

wczoraj mowielem wam, ze jak wyszedlem z domu bylo jakos cicho, popatrzyliscie jak na idiote a naprawde tak bylo - nie bylo kosiarek.... dzis jest ich znow normalnie kurna pelno...

dope 10:37


23 05 2001
dlaczego polacy kupuja mniej gazet?
bo ci co maja czas nie maja na nie pieniedzy a ci co maja pieniadze nie maja czasu ich czytac.... i sami tego chcieli....

dope 21:55

komputer lada monent padnie, wszystko dziala jak na komodore, wirusy chyba juz nawzajem sie atakuja bo programy slag trafil juz dawno, MS out look uruchamia sie okolo minuty i dopiero od piatego klikniecia, photoshop poinformowal mnie ze wykonal nieprawidlowa operacje podczas kasowania warstwy i jak ostatnio restartowalem drania zdazyly mi sie jajka na miekko ugotowac...

a tak wogole to dzis jest sroda... gdzies mi jeden dzien uciekl... ale to i dobrze... aby do weekendu... aby do pierwszego... aby do osmego... aby do.... i tak wszystko przemija... wiecie - taki blog to taki hamulec czasu... zupelnie jak mydlana opera...

dope 22:12

idac do znajomego spotkal mnie inny znajomy, ktory siedzial w 'maluchu' - mowi, ze mnie podwiezie, mowie ok, wsiadam, ...minuta smiechu... jaki ten samochodzik maly... 'my' tez mamy malucha ale jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci nie siedzialem w takim pojezdzie od jakis dziesieciu miesiecy, to bylo niesamowite... on jest ciasniejszy od moich ubran... :-)
i love it

dope 21:41

jak wy dozyjecie emerytury, skoro juz macie dosc?... no nie wszyscy...

dope 19:56

sa pewni ludzie, ktorzy jak pijawki wysysaja zemnie zycie i ochote do robienia czegokolwiek, sa wokol, dobrze, ze jest ich niewielu i kryja sie w swoich norach, pewnego dnia pewnie spotkam ich wszystkich na jednym balu i zostanie dokonany wybor ; albo Ja, albo Oni...

dope 19:40

... wybieglem na ulice zobaczyc co tak blyszczy, szedlem w strone swiatla ale uderzylem glowa w latarnie i swiatlo zgaslo, tlum gapiow nie wiedzial co sie zemna dzieje i natychmiast amputowali mi reke abym nie mogl zaslaniac nia sobie oczu gdy na ulicy bedzie cos blyszczec ...

dope 19:01

i nie przyjechali.........................

dope 18:33

czasem tak jak dzisiaj mam szatanski humor, mam ochote wszystkim dogryzac, wszystkiego sie czepiac i wysmiac caly ten smiertelnie powazny swiat;
- TAK MOI DRODZY ZIEMIANIE - JESTESCIE ZALOSNI W SWYM BYCIE - POPATRZCIE NA SIEBIE, A TERAZ DO GORY !!! BIG BROTHER, CO? HAHAHA !!!

cos sie ze mna dzieje, tylko jeszcze nie wiem co, jakbym juz nic wiecej nie wpisal tzn, ze juz przyjechali...

dope 11:23

skoro nie nalezy rozdrapywac ran to dlaczego to wciaz robimy?
czy to jakas sila wyzsza nam kaze?
a moze poprostu lubimy bol?
ludzie moga sie uczyc, ale niczego sie nie nauczyli...
wciaz tylko buduja i niszcza...
siebie tez kiedys zniszcza...
ale nie odbuduja...

dope 11:15

to zalezy...

dope 11:07

pozdrawiam policjantow, ktorzy mimo tak poznej pory nas nie zastrzelili ani nawet nie spalowali....

dope 10:30


22 05 2001
zakochalem sie w porcelanowej twarzy przyjaciolki z mego snu, uciekam w jej obiecia pod pretekstem wypoczynku, jestesmy razem gdzies gdzie nie siega wzrok, gdzie zapach i dotyk sa absolutne, cieplo wlosow jest jak promien slonca wytworzony przez istote anielska, smak wszystkich smakow, szczescie wypelnione do granic balonu zycia ulatuje tak szybko jak czas...

dope 20:19

podroz smentymentalna
dzwieki uderzaja z dwoch stron, wiem, ze nie potrafie sie przed nimi obronic jak nie potrafimy obronic sie przed tykaniem zegara, bol rozdzierajacy gardlo staje sie nagle wrecz optymistyczny, odnajduje poczatek w koncu, zjadam ogon, skorupa nagle splywa po mnie czyszczac skore, czuje pierwsze promienie slonca, jest gorace i wyciaga, ze mnie cala energie, nie moge sie ruszyc, nagle wszystko sie konczy, nie ma dzwieku, nie ma slonca, powoli zrywa sie wiatr, kolysze wlosami jak dojrzewajacym jeczmieniem, wzbijam sie w powietrze, zabiera mnie ztad, dryfuje jak lisc na oceanie nieba, opadam wolno i gdzies bardzo daleko, nie potrafie juz powiedziec skad przylecialem, razi mnie blekit nieba odbitym w jeziorze zludzen, wystarczylo tylko nie zamykac oczu i moglbym pozostac tam na zawsze, setki malych swietlikow atakuja mi twarz, lapia sie skory i ja naciagaja, wybiegam na ulice, przylaczam sie do bawiacych sie dzieci, stzrsi ludzie patrza zawisnie na nieskazone oczy malych modliszek, ktore zja daja sie wzajemnie dla zachowania zycia, wychylam sie przez burte zamotnosci, jednak nie widze horyzontu, zaslaniaja mi go potepiency boga, ludzie wolni gdzies pomiedzy java a snem, w moim miescie zawalily sie budynki pod ciezarem wspomnien, uciekamy wciaz z innymi do kraju gdzie bedzie nam rownie dobrze, nie! wcale nam nie bedzie dobrze bo ten kraj juz nie istnieje, stracony dom i historia, zaczynamy od poczatku, kladac kable kontaktu miedzyludzkiego oddalamy sie od siebie i ladujemy zbyt daleko by mozna bylo wrocic...

tak, chcialbym wrocic ale nie robmy juz wyscigu na zyciu, dajmy sobie wiecej przestrzeni, machajmy do siebie nie tylko na 'do widzenia', nie odwracajmy glowy w kierunku wiatru, zapomnijmy o chorobie, wyplynmy z potru porcelanowych zabawek w takim samym kolorze dla wszystkich, stanmy we mgle i posluchajmy ciszy...

...maszyna pracuje bardzo dobrze, mamy na celu utrzymac dalszy ciag takiej produkcji[...]sadze, ze uda nam sie wkrotce przejsc na lepszy rodzaj software`u, jednak zaznac zyc trzeba, ze wymaga to wiecej pracy z naszej strony i przeszkody o, ktorej juz niemal caly swiat mowi; mianowicie kwestia finansowa[...]to nie lada problem w naszym spoleczenstwie bedacym raczej leniwym[...]chcialbym tylko dodac, ze straty moga byc duze ale takie jest ryzyko rozwoju, ewolucji.

dope 18:41

uwielbiam bawic sie photoshopem, siedze godzinami i staram sie aby zrobic z tego gowno, a pozniej poskladac to do kupy, mam ochote na chaos, wtedy najwiecej sie dzieje, najwiecej widac, najwiecej powstaje... hmm.. ciekawe czy hitler tez tak myslal...

dope 17:02

pisza...
ludzie w blogach o niesamowitych reczach, jak moglismy zyc bez blogow, ciekawe kiedy beda pierwsze ofiary, kiedy ktos pozna ta druga polowe dzieki blogowi, ciekawe czy to sie kiedys skonczy, ciekawe czy wogole...
codziennie moze cie spotkac cos nowego, nie powtarzalnego...

popatrz...
widzisz...

dope 16:14

zamknelem sie w domu na cztery spusty i czekam na weekend by zaczac zycie pelne rozpusty... hehe... w tym tygodniu sa dni mojego miasta i moje wiec cos sie wydarzy...

dope 13:52

pod pewnym wzgledem powinnismy brac przyklad z amerykanow, ostatnio nakrecili film 'pearl harbour' - choc go nie wiedzialem a historie troche znam wnoskuje, ze bedzie to film dramatyczny z amerykanami-bohaterami, ktorzy cierpia traca bliskich a na koncu po raz setny modla sie do swojej flagi... dlaczego jeszcze nikt nie nakrecil filmu o westerplatte - przeciez to o wiele ciekawsza historia niz perlowata przystan, gdyby tak wytrzasnac z kas kilka milionow dolcow moznaby nakrecic wspanialy film z watkami od zdrady, milosc, smierc, bohaterstwo (i to prawdziwe) a na dramacie konczac, oczywiscie musialoby byc troche fajerwerkow ale fabula-historia westerplatte to prawdziwy majstersztyk i napewno poszedlbym na niego do kina, i wielu polakow tez ... tylko pliz - bez lindy... chyba, ze zginie jakas spektakularna smiercia w pierwszych scenach... nie jestem zadnym patriota ale skoro juz tu zyje to powinienem sie trzymac tego co jest tu a nie chodzic do kina na filmy, ktore maja sie tak do mnie jak wielki woz do rachunk u za telefon...

dope 13:17


21 05 2001
'Idz do ludu, a mow do nich:
Uchem poslyszycie, a nie zrozumiecie i okiem patrzec bedziecie, a nie dojrzycie.
Albowiem zatylo serce tego ludu uszy sobie pozatykali i oczy sobie przymruzyli, aby snadz oczyma nie dojzeli, uszami nie poslyszeli i sercem nie pojeli, a nie nawrocili sie, abym ich uzdrowil.'


dope 22:02

wczoraj widzialem program z cykly 'lonely planet', pokazywali najpiekniejsze plaze na swiecie... zadnym efektem photoshopa nie sposob uzyskac takiego piekna...

chyba zrobimy strone internetowa o miejscach naszej wedrowki ... co wy na to ? olo? sendzia?

dope 20:25

siedze od rana przed komputerem i nie moge sie oderwac, to chyba nie jest normalne, jak cos sie robi caly dzien, to w koncu powinno sie czlowiekowi znudzic, tymczasem ja juz jestem zly bo nie moge sobie posiedziec dluzej... hmm. to sie nazywa 'poczatek choroby'... ale przeciez ostatnie dwa tygodnie spedzilem jak najbardziej na lonie natury, wiec moze poprostu potrzebowalem dawki promieniowania z monitora... wkrotce podlacza mi internet ... co to bedzie... wtedy przyznam otwarcie : JESTEM UZALEZNIONY.

dope 19:33

'Nie po to wybieralismy rzad, zeby teraz myslec.'
Homer Simpson

znam wielu 'Homerow'...

dope 18:45

oczywiscie prosze panstwa, zapraszam serdecznie do mnie, mozecie opowiadac jakie tylko chcecie historie, zalic sie na kazdy mozliwy problem, komentowac moja muzyke, planowac przyszlosc, smiac sie, zebrac, zakladac zaluzje, telefonowac, czytac, ogladac televizje, dzwonic przez caly dzien, wlaczcie jeszcze mgielnice, przeprowadzcie remont budynku, kosic trawe najglosniejsza kosiarka na swiecie, niestety moi drodzy, dzis nie dotrze do mnie zadna sila...

dope 16:08


20 05 2001
...nie wszystko nadaje sie na milosc od piewszego wejrzenia...

czasami zdarza sie, ze zachwyce sie niesamowicie jakas rzecza, jednak po zainteresowaniu sie nia, okazuje sie, ze juz mi sie nie podoba i wogole to jest glupia rzecz, pozniej mam dola, ze jestem glupi bo takie bzdury mi sie podobaja, niektore rzeczy jednak podobaja sie od wielu lat i gdy je zglebiam wydaja sie jeszcze bardziej ciekawe...
identycznie jest z osobami...
jednak roznica miedzy tymi rzeczami to nie kwestia glupoty...
przeciez w przyrodzie wystepuje identyczne zjawisko - np. swietliki - mistyczne stworzenia, ktore poprostu maja gody... wogole taka noc, mozna wtedy zobaczyc rzeczy, obok, ktorych w dzien przeszlibysmy obojetnie... i vice versa...

hmm.... lepiej pojde juz spac, trzeba zachowac sily na walke o jutrzejsza alienacje...

dope 23:14

ktos, kiedys napisal, ze zycie jest jak kop w jaja - to prawda, najgorsze ciosy czuje sie wewnatrz... samce wiedza o co mi chodzi...

uwierz mi kobieto, ze takie rzeczy przytrafiaja sie mi permamentnie...

dope 22:48

chyba nigdy nie spotka sie pijany z trzezwym i sie dogadaja, odmienne stany swiadomosci - rzecz nazwana doslownie...

nie jestem jakis tam nerwusen i psychopata ale od godziny 19:00 wszystko mnie wkurwia, poczawszy od brata przez rodzicow a na kolesiach konczac ...
mam ochote pobyc sam, gdzies tam gdzie bylem wczoraj - posluchac muzyki zamknac sie w sobie - odizolowac od swiata...
ostatnio zylem 'pelnia zycia' i chyba troche sie tym znudzilem...
wiec jutro dla nikogo mnie nie ma, odkladam domofon, wylacze telefony, zamkne balkon, zamkne pokoj, wlacze komputer, z glosnikow wyleje sie radiohead a ja bede szczesliwy sam na sam ze soba ...
tak...
ale jak sobie czlowiek cos zaplanuje to ktos/cos zawsze mu te plany spiepszy...
mam mnostwo roboty, 'musze' zrobic jedna stronke, doszlifowac szczeguly na tej, przeslucha nowa plyte radiohead, napisac cos w blogu, przeczytac inne... cos bede robil ale mam ochote zrobic cos sam, niewazne co ale sam...
a moze jak sie rano obudze bede mial och ote na cos innego...

dope 21:50

przez caly weekend ogladalem filmy z gatunku science fikszyn i wloczylem sie po roznego rodzaju miejscach, mozecie wyobrazic sobie jak wyglada teraz moja psychika...

dope 20:12

w tylu miejscach, dziwnych miejscach co wczoraj bylem nie bylem juz dawno, dawno nie bylo tak jak bylo, dawno nie robilem tego czego robilem, dawno nie bylo takiego wspanialego dnia...

dope 12:23


19 05 2001
sobota to czas oczekiwania, nadzieji, rozrywki, przyjazni... potepienia....

dope 13:45

18 05 2001
wlasnie sie zastanawiam czy jestem bardziej smutny czy wkurwiony na to wszystko....

dope 19:57
TAK TAK TAK - OTO WLASNIE ON

dope 19:22
nienawidze takiej bezczynnosci, bezwladu, bezsensu, nic sie nie dzieje, nie chce mi sie nic robic, pogoda jest do kitu, dzien sie ciagnie, muzyka nie dostarcza energii, tkwie w stanie nieswiadomosci, nie wiem co bede dzis robil, napewno cos ale jeszcze nie wiem co i doprowadza mnie to do szalu, taki bezsensowny dzien, nawet nic mi do glowy nie przychodzi, moze ogladne jakis film? mam tylko american pie ale jakos nie mam na niego ochoty, ogladnal bym sobie jeszcze raz one milion dollar hotel ale nie mam ochoty isc po niego do wypozyczalni, nie mam nic sensownego do napisania w blogu, wlasciwie chce mi sie spac... hmm... dobranoc ...

dope 17:22
od rana siedzialem i gralem w CMR2, wieczorem impreza, jutro impreza, pojutrze bol glowy .... kiedy wreszcie zaloza mi ten internet?

dope 16:33
skakajac z nudow po palecie mozliwosci spedzenia czasu w szklanej pogodzie natknelem sie na program na Animal Planet - 'animal rescue' - pokazywali strazaka, ktory uratowal malego kotka z objec smierci - robil mu sztuczne oddychanie i masaz serca, pozniej kocice, ktora wrocila do planacego budynku ratowac swoje kocieta... niesamowite, niektorzy ludzie by sie na to nie zdobyli...

dope 11:00

17 05 2001

to zabawne jak jeden telefon potrafi czlowiekowi skomplikowac zycie...

dope 19:42


jestem juz pijany mimo czwartku, fakt powiedzialem sobie, ze nie pije w tygodniu ale ten dzien jakos tak jest totalnie do dupy, czasami poprostu trzeba, by zabic terazniejszosc, ogolnie nie za bardzo lubie pic ale czasem chce, czasem potrzebuje tak jak swinia zobaczyc niebo, tak jak ryba wyplynac na powierzchnie, nigdy nie mialem problemu z alkoholem - ktos uzna, ze mam skoro sie nad tym zastanawiam ale ja wiem swoje, w kazdym badz razie... aaaaaa zreszta ... co z tego?

dope 16:09


nagroda glowna 'Kontrowersje 14 05 2001'

dope 11:33


czas pozegnac mury betonowych bunkrow i udac sie w bardziej przyswajalny swiata gdzies daleko, gdzies nad woda, gdzies bez syfilizacji...

dope 11:15


znow mialem pojebany sen - tym razem snilo mi sie, ze rano przyszedl do mnie do domu wielki brat z tymi wszystkimi badziewiakami, kamerami, reporterami ... ja spalem i bylem bardzo zmeczony, oni zaczeli robic zdjecia i wywiady z moja rodzina a ja spalem i mialem wszystko gdzies, na koncu wtargneli do mojego pokoju i usilnie starali sie zrobic ze mna wywiad... naprawde nie mialem na to ochoty i wyrzucilem ich z domu...

dope 10:48



16 05 2001

zartowalem ;-}

dope 19:58


lenistwo - od dwoch tygodni na ekranie mojego monitora jest pewna plamka, ktorej nie jestem wam w stanie pokazac poniewaz wlasnie ja zmazalem.... eeee ide ogladac The Simpsons - wlasciwie to nigdzie nie ide ale musze sie obrocic i wlaczyc tv ... no moze jeszcze zlokalizowac pilot - obiecuje nic wiecej juz dzis nie napisac....

dope 19:54


z tymi blogami to dziwna rzecz, czasami niechce mi sie nic pisac, czasami nie mam czasu, czasami jak sie dorwe to nie moge sie odczepic, tak jak teraz, i pisze te swoje bzdury, ibede pisal bo mi to sprawia przyjemnosc a jak komus ... to niech ...
kiedys nawet postanowilem napisac scenariusz do filmu i napisalem nawet sporo ale hadede mi ded i zegnaj TFUrczosci ma zjechana... ale jeszcze kiedys napisze, przeciez mamy pamiec, jeszcze nie do konca szlag ja trafil... wogole to musze se laptop kupic bo najlepsze pomysly mam gdzies daleko i w dodatku z nim... czyli mozecie sobie wyobrazic co z tego powstanie... impresyjonistyczno-dekadencki industrialny masochistyczny dewiacyjny popiepszeniec pospolity - cokolwiek to znaczy ;-}

dope 19:25


podczas odkurzania zawsze niszcze pajeczyne pewnego pajaka, ktory osiedlil sie za naroznikiem w duzym pokoju i zawsze mi go zal, biedak sie nameczy a ja zawsze musze mu ja zniszczyc, ze tez jeszcze nie umarl z glodu, lubie pajaki bo sa pozyteczne, choc nie zyje z nimi jak gucwinscy, nie mam serca zabic go raidem i nie moge go wytropic by wypuscic na dwor bo niechce mi sie odsuwac wszystkiego, w sumie to co on mi zrobil i dlaczego moglbym chciec go zabic, a niech se zyje...

mialem kiedys chomika, byl pojebany, wszystkie chomiki na ogol szukaja jakis dziur w ktore moglyby sie schowac a on szukal miejsc na ktore moglby sie wdrapac, jak nie bylo nikogo w domu puszczalem go w nocy na 'wolnosc', chodzil sobie po calym domu ale rano jak sie budzilem zawsze spal na samym srodku mojej poscieli, delikatnie bralem go i z calusem braterstwa zanosilem do szklanego domu ... fajny byl ...

dope 19:09


piszesz wlasnie o tym o czym my mowimy...

najgorsze/najlepsze jest to, ze 'racja jest jak dupa - kazdy ma swoja'...
welcome to the real world... by human

dope 18:30


... nudzilo mi sie wiec wsiadlem na rower i pojechalem do miasta z miasta nad zalew, z nad zalewu do parku, z parku do parku, z parku na strzelnice, ktora jest tak jakby parkiem i teraz jestem w domu i dalej sie nudze...

jakies siedem lat temu uprawialem absolutnie amatorsko cross country - to byly chyba najlepsze wakacje w moim zyciu. mielismy paczke motocyklistow - tacy simsonowi harley`owcy - jezdzilismy calymi dniami po lasach, polnych drogach, czasami takimi sciezkami, ze ludziom trudno bylo tamtedy przejsc, w promieniu 100 km od mojego miasta zwiedzilem chyba wszystkie lasy, parki i polne drogi, lacznie przejechalemm 7000 km po drogach nie publicznych, nie raz padal deszcz i czlowiek zmokl do suchej nitki, w dodatku byl caly brudny z blota - mozecie mi nie wierzyc ale wtedy bylem naprawde szczesliwy, to nie prawda, ze motor nadaje sie tylko na ladna pogode... a wieczorem zbieralo sie nas okolo pietnastu i jezdzilismy po miescie, najlepiej bylo jechac ostatnim lub pierwszym, pierwszy mial prawo wyboru drogi, ostatni wspanialy widok w ciemnych kretych uliczkach, wygladalo to jak ufo z filmu 'bliskie spotkania trzeciego stopnia', stawalismy w miejscach gdzie nie ma ludzi (poczatki alienacji?), palilismy papierosy i marzylismy o wiekszych motorach, marzenia tak szybko nie umieraja wiec kiedys kupie sobie motor i pojade na zlot by wieczorem znow to przezyc... teraz marzy mi sie paralotnia... ma ktos niepotrzebny tysiac? ... tak myslalem...

nie lubie pracowac fizycznie ale uwielbiam aktywno - poznawczy tryb zycia ... urodzony motorniczy :-}

dope 18:12


nie wierze w horoskopy ale czasem komus uda sie napisac cos sensownego :'wychodzisz ze zdrowotnego i psychicznego dolka. Jesli zastanowisz sie nad jego przyczynami i wyciagniesz wnioski, to sytuacja moze sie nigdy nie powtorzyc. A to oznaczaloby spokoj na lata.' ... tego wlasnie mi trzeba ...

dope 11:56


roznica miedzy kobieta a mezczyzna, jest taka jak miedzy odczuciem a przemysleniem...

dope 11:36


...' Juz mi nie jest zimno. chyba sie udalo. dotarlem tam, gdzie chlod nie siega. Moge tu zostac na zawsze. Juz sie nie boje. Nikt mnie tu nie znajdzie. tylko jeszcze slowa docieraja do mne; lecz i one cichna.'...

dope 11:03


znowu mialem dziwne sny, tym razem przygodowe; wszystko dzialo sie w jakis starych grotach, wygladalo to jak budowle w poludniowej ameryce, ze scian zwisaly liany a w wodzie bylo pelno roznokolorowych roslin, ktore wygladaly jak krople kislu, byly tez podwodne rury w, ktorych byly weze, przerozne, jeden byl duzy i przezroczysty, mial pysk jak sum i nie mial jezyka jaki maja inne weze, staral sie byc bardzo agresywny, glosno syczal i atakowal mnie jednak byl strasznie powolny, bawilem sie z nim, dotykalem go, wkladalem mu reke do paszczy, byl jeszcze jeden, ktory mial moze 10 cm dlugosci, nie wydawal sie grozny jednak podswiadomie wiedzialem, ze jest strasznie jadowity i balem sie nawet zblizyc do niego, jacys azjaci tlumaczli mi cos ale choc mowili w moim jezyku nie potrafilem ich zrozumiec, tak jakby mowili za cicho, wszystko wygladalo jak scena z tomb raidera, bylo pieknie, pozniej nie wiadomo skad i kiedy znalazlem sie na moim osiedlu i bilem sie z jednym gosciem, ktory popadl w jakas paranoje i mowil, ze jestem jego wrogiem bo chce zniszczyc swiat, przy czym sam sie tak zachowywal, na koncu uciekalem przed czyms tunelem na glowie nessi, nie jestem pewien czy uciekalismi biegnac czy plynac ale to co nas gonilo wydawalo dzwiek podobny do wody, ktora pedzi z oggromna predkoscia, wyladowalem w jeziorze gdzies w rosji, bylo cieplo spokojnie i po tym co mnie gonilo nie bylo slady, ba nawet odrazu o tym zapomnialem, tak jakby to byl tylko maloznaczacy epizod w calej historii, bylem szczesliwy bo to bylo niedaleko 'miasta aniolow' (ale to nie bylo Los Angeles), ktore znajdowalo sie w okolicach polwyspu indyjskiego, nie dotarlem do tego miasta ale mam wrazenie, ze tam bylem i ze tam powieniem byc ... gdybym to wszystko poskladal do kupy, dodal na koncu zlote miasto, moglaby to byc kolejna czesc gunis albo indiany dzonsa... uwielbiam miec takie sny ... chyba nawet bardziej od piva ... hmm ... niepamietam abym kiedykolwiek upil sie w snie ...

dope 10:24



15 05 2001

snila mi sie dzis dziwna sytuacja, bylem na jakims pogrzebie i byla tam kolezanka z podstawowki, wygladalo to jakby to byl pogrzeb kogos z jej rodziny, nie znam jej rodziny, nie utrzymuje z nia blizszych kontaktow a dzisiaj wracajac z miasta Ja spotkalem...

dope 15:41



14 05 2001

w zimie potrafie caly tydzien nie wychodzic z domu, nie chce mi sie, nie lubie jak jest zimno, brzydko itd. teraz nie moge wysiedziec nawet godziny... cos mnie wola, cos ciagnie do swiata, swiata innego, nie mojego, nie waszego, jestem czescia swiata, rozumiem indian, rozumiem pokore jaka maja wobec przyrody, szacunek, widze jej piekno, czuje jej zapach, dotyk slonca i podmuch wiatru... cudowna maszyno zycia - ide do ciebie...

dope 17:11


czytajac jej bloga, mozna miec mieszane uczucia, to wszystko absolutnie smutna prawda, staram sie ostatnio odrzucic mysli, odrzucic taka rzeczywistosc, nastawic sie optymistycznie do swiata, jakos niestety nie potrafie...
czuje sie jakbym zyl w oku cyklonu
pomino, ze bede sie bronil, myslal, ze jest cudownie, zycie powroci ze zdwojona sila rzeczywistosci i zaatakuje mnie niespodziewanie, z sila, ktora nie bede w stanie okielznac...
ale do stracenia przeciez mam tylko zycie...
smutek, milosc, zlosc, gniew, desperacja, piekno, bliskosc, samotnosc, radosc... tylko zycie...

wsiadajac w taki piekny dzien na rower wymykam sie ze swiata materii, swiata ludzi, zawsze jednak pozostaje jego czescia...

mysle wiec jestem...
mysle wiec o umieraniu...
mysle o niemysleniu...
mysle o szczesciu...
mysle o pieknie...
mysle o tym co jest wokol...
mysle, ze jestem tego czescia...
mysle ze jakos to bedzie...
mysle za duzo...

dope 16:56


juz dwa miesiace prowadze bloga, czytajac to szystko trudno mi uwierzyc, ze to naprawde dwa miesiace, czas tak szybko leci, nim sie obejze znow nastanie zima, pozniej wiosna, lato... emerytura? ... i co dalej?
przynajmniej cos po sobie pozostawie...

dope 16:32


jeszcze nie wiem co sie wydarzy...

dope 11:44



13 05 2001

jesli istnieje ktos, kogo mozna nazywac najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie, napewno ma mniej niz szesc lat...

dope 22:04



12 05 2001

znam czlowieka, ktory nie dosc, ze klamie wszystkich naokolo to jeszcze sam siebie oklamuje... wyobrazacie sobie jakby ktos klamal w blogu? ja nie potrafie... nie potrafie znalesc zadnego motywu...

klamstwo to wogole ciekawy temat. np. ksiondz w 'Uspionych' kazdy wie, ze dobrze zrobil, zapewniajac alibi dwom mordercom swojego oprawcy, jednak mozna powiedziec, ze zrobil zle poniewaz Oni powinni mu przebaczyc a nie go zabijac, prawo powinno go osadzic ale prawo nie bylo w stanie, prawda jak i klamstwo zawsze sa wzgledne, wszystko zalezy od czasu, miejsca, osob, swiatopogladu, ... wiary...
czy zabijajac Hitlera zrobilbys dobry uczynek zanim zaczal swoje "tournee po swiecie" ? czy ratujac Chrystusa uczynilbyc dobro? moze to i jest proste ale tylko powieszchownie, najprosciej osadza sie gdy polega sie na uczuciach popartych wiedza na dany temat.... choc 'nie sadz, a nie bedziesz sadzony"...
ja sadze, ze nie sadze aby sadzenie sadzenia mialo jakikolwiek wplyw na sady w przyszlosci... sprawiedliwosci opaska spadla...

dope 13:47


kiedys nagralem po obu stronach kasety ta sama piosenke,: "Enjoy of silence" DM, zalozylem sluchawki, odpalilem mojego Simsona i pojechalem w gory, caly dzien jezdzilem sluchajac tej samej piosenki, fajnie bylo...

kiedys wracalismy z kamieniolomu i na srodku skrzyzowania maluch zgasl, bylismy tylko w samych gaciach, padal deszcz, trzeba bylo wysiasc i bydle pchnac, bydle odpalilo i pojechalo a my wracalismy w deszczu w samych gaciach przez pol osiedla do domu...

kiedys pojechalismy na wakacje, plan byl 3 dni w niesulicach, 7 nad morzem, po trzech dniach w niesulicach nie mielismy ani grosza ale pojechalismy nad to morze, bylismy tam osiem dni, caly czas padal deszcz, nie mielismy co jesc, za co wrocic ale bawilismy sie wspaniale...

kiedys chcialem robic to co teraz a teraz chcialbym robic to co kiedys...

dope 12:51


po ogladnieciu 'Uspionych' wzielo mnie na wspomnienia dotyczace mlodosci, kolegow, zycia...
zawsze mialem dziwnych znajomych, kazdy byl oryginalnie pojebany, zbieralismy sie na lawkach lub pod sklepem i kwestowalismy, pilismy, swiat nalezal do nas, dzis nikt juz nie siedzi na lawkach, wszyscy gdzies sie pogubili, kilku zostalo ale tak jakby juz ich nie ma, niektorzy osiagneli jakis sukces inni wciaz na niego czekaja, kazdy ma plany, kazdy moze cos osiagnac, ambitni z nas skorwiele, ciekawe jak to sie wszystko skonczy...

mlodosc nie opierala sie na piciu ale alkohol nierozlacznie wszedzie nam towarzyszyl, zaden nie zostal alkoholikiem, zaden nie poszedl siedziec, zaden nie zginal, nie bylismy chyba az tacy glupi...
i wspaniale sie bawilismy...

dope 11:01



11 05 2001

coz, zalatwilem wszystkie swoje sprawy, spotkalem szalona alkoholiczke w koronie, kupilem pol litra spirytusu, kupilem bluzke imprezufke, w poniedzialek na operacje ale dzis jeszcze zdaze pozegnac sie z kolegami gdzies przy ognisku, gdzies nas stafem...

nie lubie osob zazywajacych amfetamine...
nawet jak sfistak zawija je w te sreberka...

dope 17:33



10 05 2001

blog to taki nasz skarb, ktory zakopujemy gdzies w sieci dla pokolen, dla siebie... tworzymy historie zapisana
historie zycia blogowicza...
COOL
i jestem trzezwy... niesamowite... zawsze najglupsze pomysly przychodza mi w odmiennych stanach swiadomosci a dzis upilem sie dniem, wiosna, zyciem ... uzywki w taki dzien ... dzis mam gdzies uzywki...

dope 19:38


znowu marzenia...
rozmawialem sobie tak normalnie z kolega i doszlismy do wniosku, ze moglbym pracowac za strawe, dach nad glowa i jakies tam kieszonkowe (chociazby na fajki), w zamian moglbym jezdzic samochodem wszedzie, codziennie gdzie indziej, nawet strasznie daleko, nobo: po co mam pracowac statycznie i zarobione pieniadze wydawac na podroze jak mozna polaczyc przyjemne z pozytecznym, taka robote powinienen miec kazdy mlody czlowiek, pozniej jest dom, rodzina, zobowiazania, ale poki czlek mlody i nic go tu nie trzyma niech mnie wysla nawet na koniec swiata, co przezyje, co zabacze, co uslysze pewnie znalazloby sie w blogu, bylbym takim blogowymk Tonym Halikiem
:-)
albo skoro rekiny tak wspaniale wyczuwaja krew, rozbitkow moze wytresowac je do szukania ich, zalozyloby sie takiemu kadaniec, nadajnik i jak za duzo by krazyl w jednym miejscu tzn. ze wykryl rozbitka... hehe... wiem, ale... tak se tylko gadalismy
dobry humor mam i nie chce gadac o pracy, o odpowiedzialnosci, o zyciu...
mialem n a maturze temat ' male przyjemnosci' i obawiam sie, ze nie zrozumieli mnie, a uwierzcie, ze w malych przyjemnosciach jestem ... calkiem niezly...
kazdemu dzis usmiech chcialbym podarowac
nawet jak to jutro, pojutrze przeczytasz
smile because u must die
;-)
a chyba lepiej umrzec z usmiechem na twarzy...
czy moze nie?
jak sadzicie?

dope 18:58


HIT DNIA
rosyjskie satelity przez kilka godzin byly bez jakiejkolwiek kontroli poniewaz spalilo sie centrum dowodzenia na Ziemi, ktore bylo w (UWAGA) drewnianym budynku
hle hle
a myslalem, ze najlepsze lata kiedy ruscy zadziwiali swiat juz dawno sie skonczyly...
nie, panowie i panie, Ci goscie naprawde sa przezabawni...
i zaloze sie, ze szef tej stacji naziemnej ma na imie Wania...
;-)))))
placze ze smiechu....

dope 18:46


qrva ja jestem jakims pokickanym zajobem, jezdze caly dzien na rowerze i ogladam widoczki, roslinki, zwierzatka i wiecie co? swiat jest cool, mozna byc cool, i mozna zyc zgodnie z przyroda, od dzis nie smiece... a jutro moze zaczne sprzatac... hehe... moze jednak nie... ale chyba zostane czlonkiem Green Peace, w sumie to oni maja niezle zycie... jezdza sobie i ratuja swiat...

a co pogadac mi nie wolno?

dope 17:53


pomimo tego, ze nie jestem tym kim moglbym byc, kim chcialbym byc, ciesze sie dzis z tego kim jestem, ciesze sie, ze nie jestem kims innym, ciesze sie, ze mam to co mam, ciesze sie, ze nie mam kilku rzeczy, ktore moglbym miec a ktorych bym nie chcial ...
today is my day...
tomorow be our day

dope 14:04


znow dzien, znow plany, znow nic z tego nie bedzie...

dope 10:37



09 05 2001

a

wieczorami chlopcy wychodza na ulice
szukaja czegos co wypelni im czas
rzucaja kamieniami w kola samochodow
i patrza na spudnice dziewczyn, ktore nie chca ich znac
wieczorami chlopcy wychodza na ulice
bo wieczorami nie widac szarosci
nie wiedac brudnych ulic a latarnie nie swieca
i mozna udawac, ze mozna na spacer pojsc
wieczorami chlopcy wychodza na ulice
marza o zyciu w dalekich krainach
spogladajac w puste lornetki butelek
dyskutuja o amerykanskich filmach
wieczorami chlopcy wychoda na ulice
siadaja na chodniku i pala jointy
robia wszystko zeby stad uciec
kiedy wreszcie moga to wtedy nie moga sie ruszyc...


ale

dla ciebie moglbym zrobic wszystko
co zechcesz powiedz tylko
naprawde na duzo mnie stac
dla ciebie moglbym wszystko zmienic
moglbym nawet uwierzyc
naprawde na duzo mnie stac
dla ciebie zrywam polne kwiaty
szukam tych najzadszych
napraw de n a duzo mnie stac
najchetniej zamknal bym cie w klatce
bo kocham na ciebie patrzec
naprawde na duzo mnie stac
to wszystko czego chce
to wszystko czego mi brak
to wszystko czego ja
nigdy nie bede mial
to wszystko czego chce
to wszystko czego mi brak
to wszystko czego ja
nigdy nie bede mial
otworz oczy zobacz sama
przed nami mgla
dla ciebie moglbym zrobic wszystko
co zechcesz powiedz tylko
naprawde na duzo mnie stac
przez ciebie wpadlem w gleboka depresje
ju teraz nie wiem kim jestem
bo naprawde na duzo mnie stac
to wszystko czego chce
to wszystko czego mi brak
to wszystko czego ja
nigdy nie bede mial
to wszystko czego chce
to wszystko czego mi brak
to wszystko czego ja
nigdy nie bede mial
otworz oczy zobacz sama
przed nami mgla
zamykam oczy
nie chce widziec
nie chce czuc
czy to koniec juz
to koniec juz...

dope 17:21


wchlonelem z kilogram frytek i chyba tyle samo soli, uwielbiam niezdrowe zarcie, nawet jesli powiedzieliby mi , ze za kazda porcje frytek mam dzien zycia mniej to i tak bym je jadl, pewnie bym tego kiedys zalowal ale i tak bym jadl...

dope 14:41


mam ochode wyjac sobie mozg wsadzic w rakiete w wystrzelic na slonce... tam bylbym bezpieczny... i gdy bylbym gotowy zamianilbym sie w czarna dziure i przyciagnal wszelkie zlo ... albo odwrotnie... musialbym sie zastanowic...zastanawialbym sie do konca swiata...

mysle wiec jestem
mysle wiec nie bede

dope 14:41


lepiej pojde zrobic sobie frytki, pozniej wsiade na rower i pojade do mojego sanktuarium nad zalewem, uwielbiam ostatnio przyrode, kiedys lubilem miasta ale juz nie lubie... sa takie puste... pelne chaosu ... ale pewnie Ty tam jestes... tylko gdzie?

dope 14:35


czy mozna chciec za duzo dac, tak duzo, ze nie bedziemy w stanie by pozniej obarczac sie wina za to, ze nie bylismy w stanie tego zrobic?
to odpowiedzialnosc za odpowiedzialnosc...
to milosc utopijna
to paranoja...

dope 14:20


dziwne... mam ta swoja wolnosc, mam marzenia, mam mnostwo planow, nie mam nic, boje sie, ze nie starczy mi czasu osiagnac szczescie, boje sie zaczac, nie jestem pewien co mam zaczynac, w glowie mam tysiac planow, mozliwosci, nie wiem od czego zaczac, nie potrafie wybrac, nie wiem co naprawde przyniesie mi szczescie, wiem co by moglo, nie wiem czy przyniesie...
zostalem sam na sam ze swiatem i nie wiem co dalej, proste zycie jest takie trudne, trudne zycie jest takie proste, dzis chwieje sie ta minimalna rownowaga miedzy mna a reszta tego wszystkiego, majac wszystko mozna pragnac wiecej, nie majac nic mozna nie chciec wiecej, czego Ja wlasciwie chce? i gdzie To znajde? i kiedy? i czy wogole? z ktorej strony, a moze posrodku? czasami chcialbym znac na te pytania odpowiedzi... ale tylko czasami i w niektorych sprawach...

jestem choragwia, sztandarem ludzkosci, naginam sie pod wplywem spraw w rozna strone, dostosowywuje sie do swiata, szukam w nim wlasnego kierunku, codziennie jednak i inna strone, jak mam dobry humor pada deszcz i wszystko psuje, jak swieci slonce czuje sie samotny i mam dola, jak nie obchodzi mnie nic i jestem szczesliwy dzieje sie zawsze cos co wybija mnie z letargu, harmonii, marze aby zerwac sie z masztu i poleciec daleko jednak nadal musialbym zostac choragwia... i gdzie tu sens? moze wlasnie w tym jest problem, moze za duzo tego sensu i niektorzy nie potrafia go pojac, niektorzy o tym wogole nie mysla i zyja, zyja sobie jak robociki, jak mrowki w systemie spolecznym opartym na checi przetrwania za wszelka cene, pogodzeni z wlasna egzystencja, z wlasnymi chorobami, z wlasna paranoja... pewnego dnia poprostu powiem dosc! na sylwestra 99/00 mialem nadzieje, ze bedzie koniec swiata, zyczylem sobie aby wszyscy sie odemnie odpierdolili, chcialem miec spokoj, teraz wiem, ze spokoju nigdy nie znajde i przez to choruje tylko nie wiem jeszcze na co?

potrafie czasem pomoc ludziom w gnebiacych ich sprawach, sprawy te, tak napr awde dotycza i mnie jednak nie potrafie sobie pomoc, uwierzyc, ze to co pomoze innym pomoze i mnie, potrafie sobie wszystko wytlumaczyc; sluchaj to co robisz to jest wlasnie to i nic wiecej, nie ty masz problem, to inni go maja, to ze ty masz ten problem to normalne, bo taka jest kolei rzeczy... i tak w kolko, od problemu do rozwiazania, ktore okazuje sie kolejnym problemem, i niby co problemy nie maja rozwiazan? jakby sie glebiej na tym zastanowic to TAK, ale taka mysl nalezy odrzucic, trzeba uwierzyc, nie potrafie dzis w nic uwierzyc... jestem zajebanym ateista, ktory wierzy tylko w siebie choc nie do konca, mam wierzyc w boga? nie wierze w boga, ktory nie wierzy wemnie... eee ide zapalic...

dope 13:51


czuje sie jak ksiezyc, z daleka patrze na Ziemie i powoli sie od niej oddalam, pewnego dnia rownowaga zostanie zachwiana i opuszcze ja na zawsze...

dope 13:17


'czlowiek wozkow' - zazdroszcze mu spokoju wewnetrznego i sily...

dope 12:50



08 05 2001

dzisiaj wydarzylo sie wiele nic nie znaczacych epizodow, ktore lacznie wprawily mnie w wysmienity humor, rajdowy sen, pozegnanie z TPSA, jacys trzej garniturowcy sprawdzajacy stan techniczny hustawek na placu zabaw, forsa bedzie w piatek, myslalem, ze w poniedzialek, obiad u babci, gra w CMR2, wreszcie udalo mi sie napisac list i ten aniol... prawdziwy aniol...

dope 18:57


matura - nie zdalem, nie pytajcie dlaczego...

zycie, to chyba najbardziej kontrowersyjna forma samozaglady

dope 18:23


znowu snily mi sie rajdy, startowalem w Elmocie, Lancerem i zajmowalem drugie miejsce ze strata czterech sekund do prowadzacego w grupie N, przed startem do ostatniego odcinka pytala sie mnie TV czy bede atakowal, powiedzialem, ze drugie miejsce jak na debiut to i tak niezle, po co ryzykowac itd... pojechalem najszybciej jak fizyka zezwalala i wygralem - zrobilem wszystkich w czlona, na mecie cieszylem sie jak dziecko, jednak nagle moj samochod zaczal sie trzasc, wszystko sie zawalilo, ludzie uciekli a ja sie obudzilem, okazalo sie, ze przyszla ekipa zakladajaca dialog i wiercili tak glosno, ze moj mozg zinterpretowal to jako trzesienie Ziemi... swoja droga to ciekawe dlaczego we snie jak ktos cie goni, nogi ci sie placza i nie jestes w stanie szybko biec a jak masz sen taki jak moj to moge jechac szybko, szybciej i nic mnie nie hamuje, nic sie nie placze... podswiadome uswiadamianie, ze nie mozna uciec?

dope 12:05



07 05 2001

probuje czytac ksiazke "Lot nad kukulczym gniazdem" i czytam ja juz od miesiaca, nie moge znalesc czasu, nawet jak juz znajde to ktos mi przerywa, to mam cos innego do roboty, to ktos przyjdzie, ktos zadzwoni, zawsze cos sie musi stac, np. dzis w czasie niespelna trzech godzin: 8 razy zadzwonil telefon, 5 razy domofon, raz zapukal ktos do drzwi i dostalem 2 eSeMeSy, dodac jeszcze trzeba, ze ostatnio ciezko mi sie nad czymkolwiek skoncentrowac bo nie potrafie znalesc ciszy w sobie i jak tu nie oszalec... kiedys chcialem oszalec, nie wiem dlaczego juz nie chce? napewno troche szalenstwa we mnie jest, moi koledzy tez sa szaleni, kazdy inaczej, kazdy na swoj sposob, normalnosc istnieje tylko w TV, ogladamy szklanego boga, ogladam filmy jednak coraz mniej jest godne uwagi, wszystko juz bylo, w modzie to chyba najlepiej widac, wszyscy czerpia pomysly z przeszlosci, przeszlosc nas przesladuje, przeszlosc wcale nie minela...

dope 18:16


do mojej obecnej sytuacji egzystencjalnej najbardziej pasuje Myslovitz ...

ile waszych mysli nie nadaje sie do publikacji?

dope 17:17


"... jest przystojna, brutalna i martwa jak maska; to twarz czlowieka, ktory niczego nie pragnie. Widzialem miliony takich twarzy."

dope 13:39


ciekawy jestem kiedy w BB poleje sie krew? wogole to niezlego dola musi miec ten nowy gosc, ktory na nominacjach dostal szesc glosow, niby spokojny, bo mogl sie tego spodziewac ale mial nadzieje, ze nowemu dadza szanse, ciekawe czy telewidzowie wezma z tego przyklad, gnebic nowych - fala w big broder... ;-}

dope 12:22


jak wracalem w niedziele po imprezie do miejsca stalej dyslokacji ok. 2:30 am, widzialem chlopaka i dziewczyne uprawiajacych ... joging, lepiej w nocy niz rano...

gdzies gina mi dni, poniedzialek - piatek, sroda - poniedzialek, niedziela - piatek, dobrze, ze nie miesiace bo moglbym maj przegapic a jest to dla mnie najszczesliwszy miesiac, przynajmniej zawsze byl...

dope 10:37



06 05 2001

mieszkam w miescie samotnych, wczoraj sie o tym przekonalem, nasze swiaty leza daleko od siebie, za daleko...
mieszkam w jedynym miejscu na Ziemi gdzie indywidualnosc stala sie choroba... tylko nieliczni, ktorzy przez To przebrneli moga ujrzec piekno tego miasta, dla mnie jest martwe... pelne cieni... puste... samotne...

dope 20:11


wczoransza impreza nie byla zla, nie byla dobra, byla nijaka, nie rozmawialem na zaden ciekawy temat, nie slyszalem zadnego fajnego kawalka, nie upilem sie, nie wyspalem sie, nie zaluje, ze tam bylem, nie zalowalbym jakby mnie tam nie bylo...

denerwuja mnie txt w stylu : 'idziesz juz? daj spokoj, jest jeszcze wczesnie' dziecinada... ja poprostu wiem kiedy impreze nalezy skonczyc, wyjsc z podniesiona glowa, zadowolony, ze sie pobawilem, nie meczyc sie zabawa, a jakby nie bylo jutra? jakby nie bylo jutra to i tak co bys nie zrobil to nie wystarczy, nic cie nie zadowoli...

spotkalem dziwna osobe, fajna jest ale dziwna, z moja autodestrukcyjna osobowoscia chyba nic by z tego nie moglo wyjsc, jednak szkoda nie zaryzykowac...
wachadlo zycia w glowie mam, chyba nie poradze sobie sam...

dope 16:10



05 05 2001

wychodze, pojde tam, nie wiem po co, nie wiem dlaczego, nie wiem gdzie, bede tam, moze i Ty tam bedziesz, moze zamienimy kilka zdan, moze dasz mi numer telefonu, moze nigdy sie nie spotkamy...

dzis nie ma w hucznych impezach tyle huku i beztroski co kiedys, kiedys nie widzialem nic poza terazniejszoscia, bez odpowiedzialnosci, bez przyszlosci, dostalem prezent od zycia - odpowiedzialnosc, nie chce jej, nie jestem gotow, maly chlopiec, ktory urodzil sie w niewlasciwym czasie, w niewlasciwym miejscu...
dzis bedzie swieto Dionizosa, boga zabawy, wina, smiechu, carpe diem - jednak wciaz mam uczucie, ze przelatuje mi przez palce, moze za duzo chce zlapac, moze za malo spada...
morze to tam gdzie brzeg okresla granice, do granicy jest jednak tak daleko, zapomnialem kierunku, zapomnialem jego koloru, zapomnialem smaku i zapachu, odzyskuje wiec kazdego dnia kawalek, jednak w morderczym tepie...

dope 17:58


nic mi sie nie chce, nie chce mi sie isc na impreze, nie chce mi sie pic, nie chce mi sie gadac, nie chce palic, no moze palic to akurat chce ale nie zebym tam nalogowym palaczem byl, poprostu pale jednego dziennie bo musze a reszte bo jak zapalilem jednego to reszta juz mi nie zaszkodzi... nigdy nie zaczynajcie palenia to glupi nalog, wykancza cie tak powoli, ze nie zauwazysz kiedy ci zaszkodzil... kiedy przegieles... chcialbym uprawiac jakis extremalny sport, moze gorskie slizgacze bylyby w sam raz, ostatnio widzialem cos takiego, robi wrazenie, jednych kreci splyw pontonem na gorskiej rzece a ja bede za#$%^ pod prad motorowka napedzana siedmioset konnym silnikiem... tak extremalne sporty, extremalne predkosci, extremalna glupota, extremalna przyjemnosc ... a ty mozesz siedziec przed komputerem.... free will... but

don't you tell me how i feel
you don't know just how i feel
i want to know everything
i want to be everywhere
i want to f**k everyone in the world
i want to do something that matters

lub

jestes tylko szarym czlowiekiem
sposrod miliona innych osob
chcialbys to zmienic a Ja znam na to sposob
zrob to szybko po kryjomu Ja nie powiem nic nikomu
zabij sie, zabij sie....

dope 14:44



04 05 2001

schronilem sie na koncu swiata przed chmurami i ostatnie promienie slonca tam tak nie raza...
doczekac poranka, rozgonic chmury, zobaczyc...

dope 19:39



03 05 2001

welcome to the real world...
wczoraj mialem twarde ladowanie, dzis i jutro i pewnie za cztery dni bede dochodzil do siebie...

dope 17:13



02 05 2001

zaleta wstawania o 12:00 jest to, ze omijaja cie problemy poranka, w dzien mozna isc, mozna jechac, mozna stac i nikogo to nie dziwi, noca policjanci pytaja, pytaja mnie, pytaja moich znajomych, to mile, ze sie interesuja, ze poznaja codziennie tylu nowych ludzi, pytaja sie: a co wy tu robicie? a my tu na swiat przychodzimy...

coz trzeba wyruszyc do centrum, trzeba spotkac sie z ludzmi, tzeba poznac nowych, trzeba cos zrobic by dzien swistaka byl doskonaly...
widzieliscie reklame Opychy?
wlasnie o to chodzi...
ide do ciebie...
w glowie 'give me all your lovin' ZZ Top

dope 13:36


czas na wieczne lowy w krainie gdzie bede we wladaniu wlasnego mozgu...

dope 04:01


jest moment w nocy gdy staje ona najwspanialsza, tuz przed wschodem slonca, gdy jest jeszcze absolutnie ciemno jednak ptaki wyczuwaja wschod slonca i spiewaja, slychac je bardzo dobrze, noc przestaje byc straszna, ponura, ciemna...

ostatnio bardzo duzo jest tych ptakow, moze nigdy wczesniej tego nie zauwazalem... codziennie odkrywam nowy swiat... dlatego wlasnie warto zyc...
wogole dziwny ze mnie czlowiek, lubie chodzic spac jak inni wstaja, lubie masto bez ludzi... kiedys mialem sen: bylem w NY, byl sylwester 1999/2000, wszyscy sie bawili, zblizala sie polnoc, tlum zaczal odliczac; 10,9,8,7,6,5,4,3,2,1 ... i cisza, tysiace ludzi na ulicach, zadnego slowa, zadnego ruchu, tak jakby czas stana, taka cisze mozna uslyszec w kosciele, ta cisza jest straszna, jest obsolutna, jest samotnoscia, jest szalenstwem, jest zla... moze poprostu mi sie niepodoba...

dope 03:15


to niewazne, ze nie spalem od dwoch dni , i tak nie moge zasnac, jestem albo pojebany albo cierpie na insomnie psychiczna, po prostu ostatnio szkoda mi zycia na spanie, jak moj organizm to wytrzymuje skoro nie pije nawet kawy, nie lubie kawy, nie lubie srodkow pobudzajacych, lubie noc, lubie Bregovica, lubie Massive Attack, lubie spokoj, ta cisze, te niebo, ta temperature w moich zylach, pewnego dnia wyprowadze sie na ciemna strone ksiezyca...

dope 02:58



01 05 2001

jest dzis we mnie tyle emocji, mysli, pomyslow, dziwnie sie czuje, tak jakbym mial dzis umrzec, nie czuje jednak strachu, czuje spokoj, wewnetrzna cisze, moze to cisza przed burza... jedno wiem napewno, kocham to moje nedzne zycie, bo tylko je mam...

juz maj, nie pamietam marca, nie pamietam lutego, nie pamietam stycznia, nie pamietam jak bylo kiedys, patrze w przyszlosc, jest straszna mgla i moge dostrzec jedynie kontury, wiele drug i wiele pulapek, ciekawe w, ktora wpadne?

dope 22:23


DOPEARTS.REPUBLIKA.PL