DOPEARTS.REPUBLIKA.PL
dopeblog 01.05.2002 - 31.05.2002

archiwum

dzis



contact


31 05 2002
ciekawe ile osob mogloby zabic ta dziecine .. tysiace? .... miliony? ..... miliardy?

dope 19:58

uffffffffffffff .. kamien mi spadl z serca ... nie musze jechac na zadne swiniobicie .. moge isc sie zabawic .. moge chlac do nieprzytomnosci .. moge ogladac film .. moge siedziec na necie .. moge moge moge .. ale nie musze ... :)))))))))) nic nie musze ...

dope 19:05

zaraz leb mi exploduje .. caly dzien siedze przed monitorem i czytam, pisze, maluje, filtruje, ogladam, slucham, obrabiam, przerabiam, wymyslam, zmyslam, przemyslam, pale i sie wkurwiam bo to wszystko offline ... a szczytem wkurwienia jest powod : musze czekac na telefon, ktory mnie wkurwi jeszcze bardziej ... paranoya ...

dope 17:28

mam kilku znajomych co to mysla, ze sa sledzeni, ze cala kasa jest w lapach ludzi, ktorzy xxxx lat temu podpisali wpolnie przymierze majace na celu panowanie nad swiatem a szczegolnie nad nedzna egzystencja robotnikow, mysla, ze kobiety to maszyny zniewalajace nas najgorsza bronia czyli przyjemnoscia, ze cywilizacja to nic innego jak evolucja kontroli, ze wielki brat istnieje, ze wszystkim, tym ktorym udalo sie wyzwolic wszczepiono implant, aby ich sledzic jak wypuszczone na wolnosc foki, ze muzyka pop to podswiadome przeslanie lub sznureczki za, ktore pociagaja wielcy tego swiata tworzac z nas marionetki emocjonalne, ze matrix jest szczytem bezczelnosci bo nie da sie udowodnic, ze to wszystko jest fikcja, ze rodzac sie masz ilosc kredytow na koncie zycia a bedac szczesliwym tracisz je i tylko bol i cierpienie doladowywuje konto ...

uwielbiam takie historie .... :))

dope 15:51

dawno :} juz nie pisalem co u mnie slychac w sferze metamuzycznej .. wiec ostatnio jakos dziwnie pomieszanie, wszystkie toczace sie bity przez winampa sa tak nie pasujace do siebie jak moje zycie, ktore z jednej strony uslane jest rozami, ktore wciaz kluja w dupe a z drugiej wspanielymi tulipanami, ktore nie kluja ale gnija i wiedna tuz po przebudzeniu .. nie ma sensu sie powtarzac bo tego nie lubie choc pewnie praktykuje bardzo czesto - jak chocby teraz - bo juz pisalem, ze nie lubie sie powtarzac - ferdydurke moi mili .. walka wciaz z samym soba i fobiami nasaczonymi zbyt duza dawka kinematografi z elementami paranoji narko-alkoholowej .. wszystko to brzmi jak remix Velvet Underground - The Black Angel's Death Song z Chemical Brothers - One Too Many Mornings czyli w skrocie przeszla-przyszlosc, ktorej absolutnie nie znam .. a co gorsza nie pamietam ostatnio swoich snow bo spie wogole nie budzony niczym .. kosiarki odjechaly ..

powinienem teraz [jak zwykle zreszta] pierdolnac jakis obcy text cytatem zwanym co by do tego wszystkiego pasowal ale jakos nie moge znalesc zadnego pasujacego ... hmmm zawsze jakis mialem ... . . . marna proba opisania nieopisanego ...

tak sobie mysle jak powinienem i co zrobic to dochodze do wniosku, ze nie powinienem tak wogole myslec, bo patrzac wstecz to widze, ze zawsze wszystko spierdolilem jak mi na tym zbyt zalezalo .. a tak, z jednym palcem w dupie, drugim na spuscie rewolweru wycelowanym w wlasna glowe czasem potrafie sam siebie zadziwic .. grunt to pelen luz i przygoda .. do czego zmiezam : kupilem bilet ale tylko w jedna strone i niech sie dzieje ...

mam plan na dalekom przyszlosc : plan na emeryture .. otoz jakis juz czas temu doszedlem do wniosku, ze nie nadaje sie do grzebania w ziemi w tak podeszlym wieku na jakiejs zasranej dzialce i cieszyc sie z tego, ze to wlasnie moj ostatni etap w zyciu i juz gorzej byc nie moze, moje plany sa zupelnie inne i dla osob wrazliwych na tematy sensu zycia i tym podobnych nie przeznaczam dalszych liter. ja, kiedy juz [lub jesli] nadejdzie nieuchronny czas zdychania rozciagniety w czasie do kilku por roku nie bede stal bezczynnie i czekal az nadejdzie sadny dzien, nie bede zebral robiac z siebie zdrowego, aktywnego i wesolego staruszka, wybiegne na powitanie smierci z otwartymi ramionami oglupiony przez wszystkie znane cywilizowanemu czlowiekowi uzywki psychoaktywne, pewnego dnia kiedy lekaz powie do mnie : "nie mozemy juz nic zrobic" otworze walizke przy, ktorej ta z las vegas parano to mala podreczna torebeczka na kosmetyki .. ludzie sa cpunami - wszyscy ludzie - tylko wiekszosc sie do tego nie przyznaje albo wmawiaja sobie, ze nie sa ... boja sie, maja wiele do stracenia bo to bilet w jedna strone ale tak naprawde kazdy chce bajki, basni, fantazji czy horroru jak kto woli .. wszystko byle nie codziennosci ktora trwa, trwa, trwa ale na szczescie trwac wiecznie nie bedzie ... kiedys sobie pomyslalem, ze gdybym byl bogiem stworzylbym taki narkotyk, ktory dzialalby jak LSD ale nigdy nie przestalby dzialac - ciekawe ilu ludzi by go wzielo? i jak wielki procent bylby tych na emeryturze .. moze genetycy czy nanoinzyniezy kiedys wymysla cos takiego i udostepnia ludziom w dniu przejscia na emeryture po to zeby sie z nich gowniarze nie smiali ale zeby oni smiali sie z gowniarzy, wyobrazcie sobie bande nagrzanych wiecznie staruszkow, ktorzy targaja lacha z mlodziezy, ze oni musza jeszcze przez 25 lat zapierdalac i pocie czola a oni juz maja wszystko w dupie ...
zreszta co z tego, ze ja chce, kiedy znajac zycie bede musial do emerytury dorabiac jako nocny stroz w terramarkecie, megamultikinie lub super mega samie nalezacym do hiperkorporacji "Gate", odlamu dawnej microsoft, ktora to zmienila status po tym jak bili zaporogramowal windows tak, ze sie juz nie wylacza, bo moje dzieci beda bez pracy w moje wnuczki na uniwerek na ksiezycu przeca za darmo nie poleca ... kiedy marilyn manson zostanie ukrzyzowany a ich troje okrzykniety zostanie kultowym zespolem to mam nie cpac? ... kiedy bedzie koniec znanego mi swiata?

dope 14:29

pochlonelem czwarta czekolade w ciagu dwoch dni ... czyzbym byl w cionszy .....

dope 11:39

wczoraj szwedalem sie na rowerze po miescie, spotykalem mase roznych znajomych i kazdy mowi, ze dokas jedzie .. ten do niemiec, tamten do wloch a jeszcze inny do grecji, on byl we francji i teraz jedzie co danii, jeden nawet na islandie ... well ... sie miasto puste zrobi jak tak kazdy wyjedzie ... na necie to wogole rewolucja .. wszyscy spierdalaja jak szczury z tonacego okretu .. coz nie szczura wina ze okret tonie :))

ja tez jade - ostateczny termin nastepna sobota, miala byc sroda ale ze wzgledow ekonomicznych [jakzebyinaczej] sobota ... cel holandia z mala przerwa na impreze w duesseldorfie ... tam jest moj kumpel z podworka - wezme ze soba ambasadora zeby mu przypomniec od jakiego gowna spierdolil :)) .. mam nadzieje, ze nie bede mial na granicy problemow bo to smierdzi jak odpady nuklearne ...

apropo zanieczyszczen - zauwazyliscie jaka przysluge oddali nam nasi oprawcy zabijajac ostatnie zaklady pracy chronionej, ktore nie sa besposrednio powiazane z mafia? ......................
pewnie, ze nie! - wybiezcie sie w gory do takiego walimia chociazby i luknijcie se do rzek pelnych pstragow ... kiedys bylo inaczej .. nie bylo zycia w rzekach ...

dope 10:36


30 05 2002
a to taki maly odnosnik z okazji bozego ciala ...

dope 20:19

powinna istniec jakas rozsadna granica wieku w ktorym przestaje sie popelniac bledy .. np takie 35 lat ... granica kiedy przestaje sie ranic ludzi 30 lat ... granica kiedy zaczyna sie uczyc jak nie popelniac bledow i nie ranic ludzi : 25 lat ... w wieku 20 lat mozna uczyc sie jak bez cierpienia przezyc kaca bo czlowiek o uczuciach i zyciu jeszcze zbyt malo wie .... chciaz wydaje mu sie ze wszystko ... [ofkoz pisze o sobie]

dope 14:27

czy ja mam napisane na kszynce frajer?

VIII ogolnopolska werbisttowska akcja pomocy kierowcow na rzecz misyjnych srodkow transportu pieniezno 2002

swiety kszystof patron kierowcow podrozojacych bla bla bla silny, barczysty mezczyzna przenoszacy na swoim barku malego jezusa na drugi brzeg rwacego potoku, w nagrode otrzymal i mie christophorus tj "noszacy chrystusa" bla bla bla wzorem lat ubieglych 1 grosz za przejechany kilometr bla bla bla bedziemy mogli wspomoc naszych braci w nowej gwinei, angoli, bostwanie, kongo, argentynie, brazyli, ekwadorze i wielu innych krajach misyjnych bla bla bla kupic samochody terenowe dla misjonarzy ... bla bla bla ... w imie slowa bozego

osmego dnia bog rzekl : macie i jezdzijcie sobie wszyscy ... tylko nie zapomnijcie o klimie

dope 13:51


28 05 2002
a tak wlasnie sprzedaje sie chujowa amfetamine .. koles mi opowiadal, ze cpunom to nawet tynk sprzedawali ...

dokladnie 25 lat ... juz mam .. wlasciwie to sie tym bardziej przejmowalem przed niz teraz .. teraz mam to gdzies .. szczegolnie jako blizniak - najbardziej popierdolony znak ze wszystkich .. i to nie tylko moim zdaniem ...

dope 11:55


27 05 2002
wiec wszystko jasne .. mniej wiecej za tydzien o tej porze wyladuje w jakims miescie po drugiej stronie europy .. rotterdam, haarlem, utrecht, haga, anherm a moze amsterdam .. sam jeszcze nie wiem .. wogole to plan jest taki : 1. pojechac .. i tu sie plan konczy bo nie mam pojecia co tam bedzie .. nie jade do nikogo, nie znam tam nikogo, nie znam za bardzo angielskiego, holenderskiego wogole .. kurwa ale jaja .. napewno bedzie to niezla przygoda .. czy wroce wygrany czy przegrany to sie okaze ale ze swiadomoscia, ze tu napewno bede przegrany wyboru zadnego nie mam ... ludzie powiedzcie mi jak to jest kiedy jedzie sie w slepo szukac pracy .. gdzie isc, kogo pytac, jakies zasady? jakies problemy .. na co uwazac .. wszystko o takim badziejstwie ... moze znacie kogos tam w holandii kto moglby pomoc znales prace?

mam wielkie obawy a jednoczesnie straszne wewnetrzne przekonanie, ze musze to zrobic .. pociesza mnie fakt, ze nie jestem takim pierwszym a ci co byli nie wrocili niezadowoleni .. ja nie zabardzo pale sie wracania ale wiem, ze wroce .. tym razem napewno .. ciekawe tylko kiedy .. musze wytrzymac jak najdluzej a zeby to zrobic bedzie mi potrzebna praca .. moge wiele zniesc w kategoriach mieszkaniowych, higienicznych .. nie jestem wymagajacym a szczegolnie kiedy mam doswiadczenie w byciu brudnym :)) w wojsku czasami bywalo tak ze mialem czas tylko na umycie glowy i prawej nogi, lewa noge mylem na drugi dzien ... to sa duperele, ktore chyba nie maja wiekszego znaczenia ale przeciez jesc cos musze ... jesli ktos wie, ktos moze : help

dope 16:17


26 05 2002
troszeczke poszperalem w necie zeby sie wkoncu gdzies zaszeregowac bo kolarzem przeca nie jestem i mysle ze znalazlem cos co moze oddac klimat temu co uwielbiam robic : downhill ... jestem nihilista downhilista ...

dope 21:06

wpadlem na pewien pomysl - zorganizowanie rajdu rowerowego ale nie takiego zwyklego tylko takiego bardzo niebezpiecznego [extremalnego ofkoz :))] - polaczenie rajdow samochodowych z rajdami rowerowymi .. organizacyjnie wystarczy tylko na wymyslenie trasy a to uwiezcie mi, ze nie byloby zadnym problemem bo tutaj u mnie tras jest naprawde mnogo i znalezienie oszolomow, ktorzy wzieli by w tym udzial co tez nie byloby wielkim problemem, najwiekszym problemem byloby znalezienie obslugi rajdu i to takich co to by za darmo to mogli robic bo nie o zarabianie tu przeca chodzi ... wiec w czym problem zapytacie ... w niczym .. nie mam na to czasu ... i wszystko by pewnie zdechlo na biurokracji w ministerstwie milosci :)

na poczatek moze kupie sobie cyfraka i z nim wyrusze na te wszystkie trasy .. pozniej jak bede mial juz wszystko objezdzone bo tras tu jest naprawde duzo i te ktore znam .. no zawsze moze okazac, ze sa znacznie lepsze tam gdzie jeszcze nie bylem .. nastepnie jakas strona internetowa o tym wszystkim i szukanie ludzi, kasy i organizacja ... jak bedzie czas to sie tym chyba zajme na powaznie bo jak w tamtym roku docenilem rower to bylo juz pozno a w tym roku kiedy jest wczesnie musze skonczyc w miejscu w ktorym zaczynam .... ale sie nie poddaje :)) ogolnie mysle, ze wygladaloby to tak : pierwszy dzien to jazda na czas po krotkich technicznych odcinkach indywidualnie i na czas ofkoz .. drugi dzien to bardzo szybkie i niebezpieczne zjazdy w gorskich rejonach ... zreszta kogo to obchodzi ...

poznalem sie troche na sprzecie i doszlem do wniosku, ze najwazniejsza sprawa jest siodelko :)) moja dupa jest tak obolala, ze siedzenie przed kompem nie sprawia mi zadnej przyjemnosci, druga najwazniejsza sprawa sa hamulce a pozniej opony .. rama, przerzutki, kierownica, pedala, bidon ... za te siodelko co ja mam to tego goscia co je wymyslil powinni na dziesiec lat zamknac :)) i to na tym siodelku :))))))))

w sumie to istnieje firma, ktora moglaby sie tym zainteresowac .. wlasciwie dwie ... hmmmmm .... dobrze miec alternatywny sposob na zycie ..

dope 18:55

hmm .. jak juz pisalem pada deszcz ... i co z tego - jest prawie lato a ja jestem pojebany .. pojebani sa tez moji kumple .. szkoda, ze tak nieliczni :) .. jedziemy dzis znow wpizdu ...

dope 14:11

cos mi dolega .. jestem obolaly po wczoranszym ale mimo to dzis mam ochote znow gdzies pojechac, szkoda, ze pada .... rower to wspaniale urzadzenie, ma niesamowity zasieg, mozna nim wszedzie wjechac, nie wyobrazam sobie wchodzenia na taka gore jak wczoraj na piechote a pozniej schodzenia, rowerem to zupelnie inna bajka - cos sie dzieje, jest niebezpiecznie, widoki zmieniaja sie jak w kalejdoskopie .. same plusy .. jak poznam dziewczyne, ktora ma tak samo zrydy beret na punkcie roweru chyba sie z niom ochajtam .. ofkoz jeszcze musi sluchac dobrej muzyki .. hehe .. zachorowalem na zdrowy tryb zycia - jesli mam wydac 20 zl zeby pojsc do knajpy to uwierzcie, ze wole wydac ta kase na jakies zarcie czy picie w drodze do miejsca, ktore ledwo widac na horyzoncie .. . jest jeszcze jeden wielki plus, o ktorym musze wspomniec - zazwyczaj najgorsze sa powroty .. no chyba, ze mieszka sie blisko gor .. na wielka sowe jest jakies 30/40 km [nie wiem dokladnie] i to caly czas pod gore czyli sila rzeczy wraca sie jadac caly czas z gory - i to jest piekne, czlek sie zpiera z calych sil aby tam dojechac i nie musi sie martwic czy da rade wrocic bo powrot to sama przyjemnosc ....

jestem z siebie dumny bo moja kondycja jest dosc zadowalajaca - co prawda do wyczynowego jezdzenia bardzo mi daleko ale zwykly zjadacz chleba nie moze sie juz ze mna rownac ... sprzet - marzy mi sie teraz naprawde dobry i profesjonalny rower gorski, nie taki jak to nieraz widac u dresiarzy ze zbajerowana rama ale wytrzymaly z bobrym osprzetem i lekka rama ..

nawet na szczycie nie moglem sie uwolnic od polskiej rzeczywistosci .. tam na gorze jest naprawde pieknie ale to jest wkoncu gora na ktora starsi ludzie, ktorzy chcieliby nie moga wejsc .. na ta gore prowadzi wyciag orczykowy, przerobienie tego wyciagu na krzeselkowy nie stanowi podobno wielkiego problemu, ba ci ludzie co tam o tym rozmawiali maja na to pieniadze ale [ :) ] nikt nie jest w stanie zalatwic tego co nazywamy biurokracja ... i tak ludzie, siedza w domach przed televizjerami i staja sie rolinnoscia ... na mont blanc moze wjechac kazdy, nawet inwalidzi a w polsce ... ech ten pierdolony kraj jest zlozony juz nie tylko ze zlodzieji ale i z sabotazystow ... jak mozna byc tak tepym .. ci wszyscy urzednicy powinni byc kontrolowani przez cos niezaleznego i majacego wladze absolutna - czyli spoleczenstwo .. spoleczenstwo nie ma zadnej wladzy a wladza nigdy nie ustali wladzy, ktora moglaby im ta wladze odebrac ..

dope 13:47


25 05 2002
"nie przywiazuj sie do niczego, czego w razie wpadki nie moglbys w ciagu 30 sekund porzucic" - ta zasada pod pewnymi wzgledami kiruje moim zyciem .. to strasznie glupie .. ale nie moge zyc inaczej .. zyje wciaz nad jakas pojebana krawedzia i nie chce nikogo trzymac za reke kiedy bede w nia spadal .. niechce nie znaczy ze moge .. tak samo jak chce nie znaczy ze moge ... glupiutki jestem i najgorsze jest to, ze chyba nigdy nie zmadrzeje ..

za tydzien wyjezdzam .. mam nadzieje, ze na zawsze .. ale to tylko moja nadzieja .. tak wiele nadzieji mialem juz w swoim zyciu i tak wiele sie spelnilo a tak wiele nigdy .. dobrze, ze spelniaja sie nadzieje te najwazniejsze ale i to mi nie wystarcza ... jestem prawdziwym blizniakiem : dwie osoby w jednej i to mi wszystko tak strasznie komplikuje zycie, ze dla innych dusz w mojej duszy juz nie ma miejsca .. przynajmniej tak mi sie wydaje .. tak bardzo chcialbym moc zyc poprostu ale wciaz nie moge i bardziej od czegokolwiek boje sie wlasnie tego, ze nigdy nie znajde spokoju i samoakceptacji pozwalajacej mi na odpoczynek od swiata i samego siebie .. . . . . . niech sie to zycie juz skonczy - tak poprostu .. nie wymagam od zycia spektakularnej smierci .. wlasciwie to niczego od zycia nie wymagam ... i moze to jest ten moj najwiekszy blad .. .. .

chcialbym tam zostac juz na zawsze - na szczycie swiata, daleki od wszystkiego .. bliski samemu sobie .. tak - jestem niesamowitym egoista a wszyscy mi mowia, ze nie ... meczy mnie ten egoizm bo ranie siebie i wszystkich dookola .. tylko po to zeby obronic sie przed zranieniem ... dlatego nienawidze wszystkich .. dlatego nienawidze siebie .. dlatego jestem tylko glupim chlopcem .. dlatego uciekam od odpowiedzialnosci .. dlatego tu nie pasuje .. dlatego bede cierpial ... dlatego szukam porzadku w chaosie jakim jest to male, krotkie i malo sensowne zycie .. .

idz spac ........................................................................

dope 23:09

zapodalem sobie dzis wycieczke rowerowa .. nie byle jaka wycieczke : wycieczke na wielka sowe .. dawno nie bylem na tak wysokiej gorze wiec troche zapomnialem jaki robi to wszystko efekt .. przeciez z tamtad widac chyba caly dolny slask :)) wydaje sie nawet, ze to caly swiat ... 1040 metrow na poziomem morza - te 30 m ma wieza zbudowana na szczycie ow gory :) najlepszy byl oczywiscie zjazd z gory kacie 35 stopni bez hamulcow - kilka razy naprawde moglbym zginac .. po drodze gdzie pilem wode "z gwinta" i do doslownie :)) polozylem sie i chlalem prosto z gorskiego potoku :)) ... . pozniej glinno i michalkowa - ci ktorzy wiedza gdzie to nie trzeba nic wiecej mowic - dla tych co nie wiedza : jest to ponoc najtrudniejszy odcinek specjalny w polsce ... cos niesamowitego .. na dole pivo i ten smak zwyciestwa gdzies na mostku w lubachowie .. na koniec spotkalem kumpla, ktory cos belkotal o piciu od rana i jaki to on nie jest z siebie zadowolony ... nawet nie ma pojecia jaki malutki dzis tam na gorze on dla mnie byl .. cale to miasto moglem zakryc dlonia .. nie jestem w stanie sklecic juz ani jednego zdania ani piekniej to opisac bo .. .. .

dope 20:49


24 05 2002
za 81 godzin bede mial 25 lat i ani grosza .. "jestem mlody, jestem nikim, bede nikim" - jak to gintrowski spiewa ... ani kurwa nadzieji na cokolwiek .. wlasna chata - kurwa to jakas abstrakcja .. motor, komputer, kamera, aparat, rower - wciaz marzenia malolata ... dusza zadna sensacji, widokow i przygod .. nie moge juz patrzyc na swoje otoczenie, zygac mi sie chce jak slysze wiekszosc swoich znajomych .. tak dluzej byc nie moze .. najblizsze 48 bedzie chyba najbardziej niepewnymi godzinami w moim zyciu .. .. podobnie czulem sie tylko raz w zyciu : kiedy szedlem do wojska - okazalo sie, ze nie bylo tak zle ... okaze sie czy mam szczescie w zyciu i czy cokolwiek potrafie . .. czy na cokolwiek jeszcze mnie stac .. . jestem leniwy i zazwyczaj wszystko mam podane na tacy ale nie lubie tego, nienawidze choc nigdy tacy nie odmawiam .. no kurwa kiedy daja to bierz a kiedy bija to uciekaj ... to bedzie zajebany sprawdzian samego siebie i swiata w jakim zyje ..

podobno spalone mosty to najlepszy w zyciu start .. nawet nie wyobrazacie sobie jaka wielka mam ochote te mosty spalic .. nie wszystkie ale takich kilka jest ...

i want to know everything
i want to be everywhere
i want to f**k everyone in the world
i want to do something that matters


musze sobie to wbic do glowy i nigdy o tym nie zpomniec .... .. . . .. . .. . .

dope 15:48

w calym moim nedznym zyciu mam cos co inni pewnie by chcieli a ja tego nienawidze - pewien rodzaj szczescia do rzeczy na, ktorych mi zalezy .. wszystko dostaje bardzo latwo .. zbyt latwo ... moze to tylko ja niepotrzebnie komplikuje wszystko .. moze ... nie lubie dostawac - wole brac samemu - nawet jesli mam to wyrwac z paszczy bestii ... poprostu wole zawdzieczac wszystko lub nic tylko i wylacznie samemu sobie ...

dope 11:29

stanalem przed bardzo wielkim dylematem, ktorego 99% spoleczenstwa pewnie by nie miala ale ja jestem inny wiec mam ... moze wkrotce popelnie najwiekszy blad w zyciu i nic mnie to obchodzi ...

dope 10:46


23 05 2002
od rana wkurzylo mnie z dziesiec roznych rzeczy .. teraz stoje przed dylematem : olac to czy sie tym przejac ...

dope 11:26


22 05 2002
komputer mi sie sypie .. nie moge sie konektnac .. nie mam pomyslu na dizajny .. nie chce mi sie nic robic .. nie moge sie skupic na jakiejs muzyce .. duszno .. brak fajek .. kasy tez .. hmm .. .. .. . . .. .

dope 15:33

wczoraj wracajac z miasta usiadlem na murku zeby zajarac bo nie lubie robic dwoch rzeczy naraz :)) siedzac rozwalil mnie dialog "komunisty" z mama, ktora probowala wytlumaczyc mu, ze nie moze w tym wdzianku biegac po ulicy, "komunista" tlumaczyl, ze on musi bo sie beda bawic w rycerzy jedi a on ma byc joda .....

wieczorem gdzies na peryferiach miasta na zapomnianej stacji kolejowej rozmowa ewuluowala od gier komputerowych po straszne sny .. wtedy sie balem :)) pierwotny lek .. cos co mnie kreci najbardziej .. ten lek, to lek przed czyms co wykracza poza nasza wiedze .. ..

dope 13:40


21 05 2002
tv4 sapodala relacje z argentyny za co jestem strasznie wdzieczny bo mi chamy z multimedii zamiast eurosportu wpiepszyli szmaciarski polsat sport, ktory chyba nie slyszal nigdy o sportach motorowych, ze o samych rajdach nie wspomne .. ok mozna lubic pilke [ja nie lubie] ale zeby kurwa 24 godziny dziennie? sieden dni w tygodniu? .. o pzepraszam pokazuja jeszcze hokeja i tenisa .... w kazdym badz razie rajd argentyny byl chyba najbardziej emocjonujacym rajdem jaki w zyciu widzialem .. no moze w pierwszej dziesiatce :) .. niewtajemniczonym podam kilka faktow : po dwoch dniach czyli po przejechaniu okolo 300 kilometrow po kretych gorzystych drogach argentyny przewaga miedzy pierwszym a drugin zawodnikiem wynosila 0,5 sekundy - wyobrazacie sobie? .. trzeciego dnia miedzy nimi wywiazala sie walka [to nie jest przesadzone okreslenie] na smierc i zycie, ktora skonczyla sie bardzo groznym wypadkiem maekinena [dachowanie przy duzej predkosci a wlasciwie koziolkowanie - z 10 razy], na mecie okazalo sie, ze gronholm [ten co wygral] zostal zdyskwalifikowany za nieregulaminowa pomoc - czyli na podium szampanem cieszyl sie burns, ktory to jak sie pozniej okazalo zostal takze zdyskwalifikowany .. wygral sainz, ktory dzielnie walczyl caly rajd o czwarte miejsce a colin na ktorzy wszyscy psioczyli, ze slabo jedzie ostatecznie zajal trzecie miejsce ...

to bylo mocne ... jest jeszcze cos co mnie zaskoczylo - to byl rajd argentyny a wiec w argentynie : jak kazdy wie w argentynie jest straszna bieda, nedza, wogole to oni tam prawie wojne domowa mieli .. jakos nie moglem tego dostrzec wsrod kibicow .. gdyby nasi kibice potrafili sie tak cieszyc i tak dopingowac jak tamci .... . . nie wiem jak to jest z tymi ludzmi - u nas nikt nie klaszcze, nikt nie skacze, nikt sie nie podnieca ... .. samochod przejedzie to tylko widac glupie usmiechy ... ech

dope 14:40

Cure`czka mi jakis czas temu podeslala :


Korporacja w stylu Enronu

Mamy dwie krowy. Sprzedajemy trzy z nich naszym kolegom, poslugujac sie akredytywami otwartymi przez mojego szwagra w banku, nastepnie dokonujemy konwersji naszego dlugu na kapital, odzyskujac w ten sposób wszystkie cztery krowy, ze zwolnieniem podatkowym na piec krów. Prawa mleczne tych szesciu krów zostaja przeniesione poprzez posrednika na spólke zarejestrowana na Kajmanch, bedaca cicha wlasnoscia wiekszosciowego wspólnika, który odsprzedaje prawa do wszystkich siedmiu krów naszej spólce gieldowej. Z rocznego sprawozdania wynika, ze nasza spólka posiada osiem krów i opcje na jeszcze jedna. Ceny akcji ida w góre, sprzedajemy swoje i spadamy do RPA.

Korporacja amerykanska

Mamy dwie krowy. Sprzedajemy jedna i zmuszamy druga do dawania mleka za cztery krowy. Jestesmy zdziwieni gdy krowa pada. [dope: zwalamy wszystko na komuchow]

Korporacja japonska

Mamy dwie krowy. Przeprojektowujemy krowy, tak aby mialy 1/10 wielkosci jednej krowy a dawaly 20 razy tyle mleka. Nastepnie tworzymy sprytne Krowie Komiksy zwane Cow-Kimon i wprowadzamy je na rynki calego swiata.

Korporacja niemiecka

Mamy dwie krowy. Zmieniamy je za pomoca inzynierii genetycznej, tak aby zyly 50 lat, jadly raz na tydzien i same sie doily.

Korporacja brytyjska

Mamy dwie krowy. Obie sa wsciekle.

Korporacja wloska

Mamy dwie krowy, ale nie wiemy gdzie sa. [dope : obie som w mafii] Robimy przerwe na lunch.

Korporacja rosyjska

Mamy dwie krowy. Liczymy je i stwierdzamy, ze mamy 5 krów. Liczymy je ponownie i stwierdzamy, ze mamy 42 krowy. Liczymy je ponownie i mamy 12 krów. Przestajemy liczyc krowy i otwieramy kolejna butelke wódki.

Korporacja chinska

Mamy dwie krowy. Mamy 300 ludzi do ich dojenia. Twierdzimy, ze mamy pelne zatrudnienie i wysoka produktywnosc krów i aresztujemy dziennikarza, który podal te liczby.

Korporacja izraelska

Mamy te dwie zydowskie krowy, tak? Otwieraja one zaklady mleczne i sklepy z lodami. Wysylaja swoje cieleta do Harvardu, zeby staly sie doktorami. Tak wiec kto potrzebuje ludzi?

Korporacja polska

Mamy dwie krowy. Ta z lewej jest taka milusia........

dope 12:58

znow mialem racje - na szczescie :) bylo wszystko tak jak mialobyc i nawet cos ponadto i to bardzo przyjemnego - przejazdzka volvo s40 ... jak dla kobiety samochod wspanialy ale ja wcale sie bym tym tak nie podniecal ... nie lubie duzych samochodow - sa jakies rozciagniete, nie bardzo pasuja do naszych drug i dziwnie sie je czuje - zupelnie jakby on panowal nad toba a nie ty nad nim - poprostu zbyt malo wrazen z jazdy [wsiadasz i jedziesz] - zbyt miekko ... ja lubie male, no moze nie koniecznie male ale takie zbite kompakty jak 206 lub focus ... poki co i tak nie stac mnie na zadnego :))

dope 12:45


20 05 2002
wlasnie dzwonil kumpel z niemiec i mi mowi, ze od miesiaca pisze do mnie sms`y .. od czterech miesiecy nie mam komorki ...

dope 17:12

jestem raczej w podlym humorze a czeka mnie jeszcze romantyczny spacer i wieczor na, ktory nie mam najmniejszej ochoty .. ech nienawidze miec zobowiazan ani jakiejkolwiek odpowiedzialnosci, ktora koliduje z moimi kaprysami :))

nie mam wyboru : trzeba isc i wczuc sie w role don juana .. pewnie okaze jak zwykle, ze bedzie wspaniale a wieczor bedzie udany jak malo ktory ale czyz nie mam prawa wczesniej troche ponarzekac?

dope 17:01

czuje wewnatrzna potrzebe zjebania kogokolwiek .. np Ich Troje .. debilny zespol, ktory sprzedalby wlasna dupe byleby tylko zarobic . ich txt sa falszywe i nastawione pod publiczke z zawodowek . image typowi dla tych ze wsi co to mysla ze sa cool no i ten glos - kurwa jak oni przeszli eliminacje? ostatnio w TiVi zalili sie, ze najnowasza plyta byla zrobiona tak szybko, ze nie mieli nawet czasu klocic sie o jej brzmienie - czyli sami mowia, ze jest niedorobiona produkcja, ktora doskonale bedzie komponowac sie z wiejskimi jarmarkami i festynami w podlych zadupiastych miastach .. hmm musze sprawdzic trace koncertowa zeby przypadkiem sie na nich nie naciac ...

dope 15:15

odwiedzilem dzisiaj mojego weterynarza bo pylki mnie wkurwiaja i zaczyma wygladac jak wampir wiec zdecydowalem sie pojsc po jakies prochy .. wchodze i mowie babie, ze chcialem zyrtek bo sie kurwa wykoncze a ona wyjezdza mi z txt "a skad pan wie ze ma pan alergie?" - nobo babo cosik mi nie gralo we mnie to sie zbadalem wyszlo ze to nie moje urojenia tylko fakt .. a ona "nie moge panu uwiezyc na slowo, w kartotece nic na ten temat nie ma .. nic ci kurwa nie wypisze" - tutaj krew mnie zalala i zaczelem sie z niom klocic bo nie chodzi mi przeca o jakies psychotropy tylko o debilny zyrtek a kwitek mi potrzebny bo chyba jak sie go ma to partia daje taniej ... chyba baba doznala oswiecenia bo jak mowilem zeby wypisala od razu dwa opakowania zebym juz w tym roku nie musial jej ogladac nie pisnela ani slowa .. . . . . nienawidze takich sytuacji kiedy mam racje i wszyscy o tym wiedza ale musze sie nawkurwiac zeby ja udwodnic szczegolnie takiej babie z gigantycznym platem czolowym

dope 14:54

zazdroszcze dziecom zdolnosci do zasypiania, gdy dziecko jest zmeczone poprostu "pada na ryj" pozastawiajac zmeczenie z tylu, pomimo tego, ze mam czasem [tak jak wczoraj] wszystkiego dosc nie moge zwyczajnie zasnac, klade sie i odruch bezwarunkowy kieruje ma konczyne w kierunku pilota, naciskam guzik i sie dzieje .. pozniej jest jeszcze gorzej bo bez celu, planu na nastepny dzien nie moge zasnac wiec mysle o duperelach i dupie maryni az wkoncu odpadam w czelusci nicosci .. budze sie i nie bardzo uswiadamiam sobie, ze to juz nowy dzien .. nowy - stary - znow bedzie taki sam .. bez sensu ... czasem jest inaczej ale tylko wtedy gdy warto po cos wstawac .. poprostu nie moge zyc tak poprostu, choc komplikowac wszystkiego tez nie lubie .. sam juz nie wiem co powinienem a co nie powiniemem .. wlasciwie to powinienem sie w tej chwili zamknac ...

dope 13:24

taka dziwna sytuacja - ktos zrobil cos dla mnie w dobrych intencjach i je na tym sporo podobno "najebal" - 8 godzin - ja to potrafie zrobic w piec minut .. nie chwale sie tym tylko smiac mi sie z tego chce i sie kurwa dziwie jak bardzo ludzie sa niezaradni .. nobo to tak jak z ta szkola - inni dziobali cale dwa lata i skonczyli z dobrym a ja miesiac sie pobawilem i skonczylem z celujacym .. nobo poco sie wysilac - no nie :))

tia ... tylko ci wszyscy inni co to sie jebiom ze wszystkim jakos lepiej wychodza na dluzsza mete niz ja .. a wszystko przez to, ze Oni to chlona miesiacami a ja godzinami i im to sie nudzi miesiacami a mi po godzinach ... kurwa nigdy nie znajde swego miejsca ..

dope 13:18

polityka z punktu widzenia pracodawcy

dope 13:02

Get Carter - to film, film o gangsterze, zemscie, nakrecony tak "cool" - no wiecie - wstawki jak w teledyskach a w roli glownej sly stalony ... moze to moje uszkodzenie mozgu ale ten film to najgorszy film jaki widzialem od naprawde od dawien dawna ... jedyne co mi sie podobalo to napisy koncowe .. wlasciwie to nie one same a fakt, ze juz leca ...

dope 12:26


19 05 2002
rajdzik udal sie calkiem niezle .. hmmm motorem .. motorem w te gory ... kiedys moze ... napewno .. swoja droga mozna tam dojechac na 6 roznych sposobow - oczywiscie wybralismy najgorszy ale mimo tych wszystkich pokrzyw, gorek i bladzenia w lesie bylo realy OK - hehe wkoncu przeciez o to chodzilo :)

wczoraj wracaja skastam jadac dokas tam spotkalem kumpla, ktory mi sie chwali, ze od rana pije i mowi, ze Ja sie zamulam ... tia bo siedzenie caly dzien na tym nudnym osiedlu to taka fajna zabawa ...

jestem glodny ... bardzo glodny mimo, ze przed chwila pochlonelem 6 tostow i pol opakowania czekolady ... zreszta podejzenie o tasiemca rozwija sie razem ze mna od urodzenia :)

dope 16:51

tak wlasciwie to jest cos - wczoraj z tym kumplem co to sie szukalismy i wkoncu znalezlismy gadalismy sobie o tym zeby za powiedzmy rok uzbierac jakas kase w na rowerach pojechac w swiat, wziasc namiot i poprostu pojechac na poludnie, na zachod .. nie wazne dokad byleby bylo cieplo .. czcza gadanina .. marzenia kolegow z podstawowki .. ale tak sobie teraz mysle ze niby dlaczego nie? .. przeciez chcialbym tego .. to nie jest nie niemozliwe .. przeciez to juz za rok i co mogloby sie zmienic we mnie zeby tego nie zrobic?

nasze marzenia to najwazniejsza rzecz w zyciu .. chyba nie warto zyc dla niczego innego .. zawsze na urodziny ludziom zycze spelnienia marzen - to chyba jedyne sensowne zyczenie .. marzenie .. wake up dope ...

tak na dobra sprawe to w realizacji marzen jedyna przeszkoda moge okazac sie Ja sam ... i reszta swiata ofkoz

dope 13:44

wczoraj dalem z siebie wszystko .. jestem tak zmeczony ze czuje sie zaparowany od wewnatrz - jesli nie znacie tego uczucia to chyba sie wczesniej nie zmeczyliscie :)

dzisiaj ma urodziny ktos kto umiera ...

w dzisiejszych planach mam wycieczke rowerowa nad jeziorko daisy - nigdy tam jeszcze nie bylem a juz od dawna mam ochote .. biorac pod uwage fakt ze naprawde jestem wpolprzytomny i jesli dzis znow tam w lasach, gorach na rowerze dam z siebie wszystko nie mam prawa wrocic do domu o wlasnych silach :)

glebszych przemyslen brak ... .

dope 13:34


18 05 2002
sielanka .. szukalem caly dzien kumpla, ktory szukal mnie .. nie odnalezlismy sie :)

nad rzeka masa miasta zazywa juz kapieli .. ja tez zazylem bo nie udalo mi sie przez nia przejechac :) ..

lecz nie jest tak wesolo jak sie wydaje .. slonce nie wypala zla .. noc nie przykrywa zla .. wczoraj podobno na wroclawskiej ktos zgwalcil mala dziewczynke .. jej ojciec wzial sprawy we wlasne rece i gwalciciel z poderznietym gardlem wyladowal w kostnicy

mam nadzieje, ze ja nigdy nie bede musial nikogo zabijac i vice versa .. lepiej zeby tak bylo bo wydaje mi sie ze jestem bardzo msciwy w takich sprawach ... kurwa zrozumiem jak mnie okradna w nocy .. no zawodowcy .. tak jak w filmie ... ale nigdy nie zrozumie bezsensownej przemocy a tymbardziej gdy jest skierowana w niewinnosc ..

dope 17:35

dzis filmy sa bardzo podobne do paternu kratka jaki uzywam w photoshopie .. kazda kratka to jakas idea, jakas postac to pewien element filmu i gdy kratki maja odpowiednia wielkosc wszystko jest ok jednak gdy sa zbyt duze jest pusto lub zbyt male jest za bardzo napackane .. chodzi mo o to, ze aby zrobic dobry film nie koniecznie trzeba miec genialny pomysl lub fure kasy - wystarcza dobre proporcje papki, ktora sie ludzie maja karmic i wszystko bedzie ok .. nie tyczy sie to grona filmow artystycznych, ktore nie dzialaja wg zadnych regol - na szczescie ...

dope 11:49

Rendeering Games - to taka mniej wiecej tania sensacja, ktore mozna ogladnac w sobotni wieczor na polszicie .. Ashley Judd to chyba jedyne co warto poogladac w filmie

Whi I am - sensacja z Jackie Chanem - lubie z nim filmy bo sa naprawde dobre .. akcja, akcja, akcja w dobrym humorze i mozna poogladac wspanialy Rotterdam ..

Resident Evil - musze sie przyznac, ze film wypadl naprawde przyzwoicie. Idealny kompromis pomiedzy tym co chcialem zobaczyc a rasowa komercja. Kilka razy naprawde sie przestraszylem. Bardzo ladnie zrobione laboratoria i design, fabula wystarczajaca i nawet ciekawa choc ciezko o niej powiedziec, ze oryginalna ale przeciez nie taka miala byc. Slowem dobre kino przy, ktorym milosnik zombich napewno nie bedzie sie nudzil ale niestety nie jest to straszny film o zagladzie ludzkosci nakrecony na wewnetrzna strone mocy. Gdyby wyciac scene, w ktorej mila biega po scianach byloby bardziej powazniej i straszniej.

dope 11:22


17 05 2002
brat naprzynosil filmow wiec od dwoch dni siedze i ogladam .. nie robie raczej niczego innego poza ......

wczoraj/dzis wkoncu dzieki/przez mloda ogladnalem Harego PoRtera wprawdzie w sumie na jakies 5 podejsc ale calego :) coz mozna powiedzic o filmie - pare fajnych pomyslow co do czarow i calkiem niezle triki, ktorych prawde mowiac spodziewalem sie znacznie wiecej, bardzo ladne widoczki i absolutnie nic wiecej .. ten film jest beznadziejny, historia jest beznadziejna .. tzn nie jest taka zla jesli by sie nia tak swiat nie podniecal bo lepsze historyjki na fox kids codziennie leca .. gdyby nie wlozono tyle w reklame watpie czy ten film wogole by ktos zauwazyl bo jest za glupi i oczywisty nawet dla piecioletnich dzieci ..

Jay & Silent Bob - pelna chamskiego i glupawego humoru naprawde dobra komedia .. niestety film nalezy do jednorazowek ale jesli ktos nie wiedzial polecam

100 Girls - komedia romantyczna, w ktorej dzieja sie rzeczy piekne aczkolwiek raczej niemozliwe, film dziwny, podobala mi sie koncowa scena ze swieczkami czasem muzyka ... polecam fanom american pie

Heavy Metal 2000 - prosta bajeczka bynajmniej nie dla dzieci, fabula : ktos znalazl kamien filozoficzny i kogos zabil aby ulec zemscie .. fajny kamienny ludzik .. prawde mowiac klimacik jest dobry ale gdyby zamiast tego nakrecili o niebo zabawniejszego Lobo mogloby byc znacznie ciekawiej

Unbreakable - to typowa komiksowa historyjka o superbohaterze, typowa ze wzgledu na superbohatera, nietypowa ze wzgledu na klimat, nie zobaczycie tam latajacego glownego bohatera a jego przemiane psychologiczna i duchowa .. historia oryginalna i bardzo ciekawie nakrecona ale nie jest to film wyjatkowo blyskotliwy

Memento - historia zywcem zainspirowana przez LSD, glowny bohater nie ma pamieci podrecznej :) nie pamieta niczego co wydarzylo sie przed dluzsza chwila i prowadzi sledztwo ktore ma na celu znalezienie mordercy jego zony - tak wlasciwie mozna ten film opisac i wszystko to co dowiesz sie wiecej z filmu nie moze byc tu napisane bo by ci szlag klimat trafil i fabule .. zdjecia a wlasciwie montaz jest naprawde ciekawy i chyba nigdy wczesniej nie mial tak wielkiego znaczenia dla fabuly filmu .. poprostu musicie zobaczyc.

mam jeszcze Reindeer Game, Who I`am - nie mam pojecia co to wogole jest .. zobaczymy .. mam tez Residen Evil ale czekam z jego ogladnieciem do ciemnej nocy ...

dope 15:32

znow ten sam sen .. ten san w sensie, nie w faktach .. fakty sa rozne choc bardzo podobne, podobne miejsca ale nie takie same a wszystko po to zebym po przebudzeniu czekal java sie skonczy ...

dope 11:11


15 05 2002
jak wczoraj sie obudzilem nie mialem ochoty absolutnie na nic .. caly dzien chodzilem jakis zamulony wyzarty z energii jak po porwaniu przez kosmitow :)
pozniej wszystko sie zmienilo .. najpierw gdy siedzialem w pewnym spokojnym miejscu dosiadl sie jakis pijak [jak sie pozniej okazalo] i opowiedzial mi historie swojego zycia .. poczawszy od tego jak dal dupy kiedy to byl w jakims obozie pracy w austri [rok 81] z ktorego mogl wyjechac do kanady, usa czy gdziekolwiek by zechcial, poprzez to ze ma 13 letnia corke i 15 miesiecznego syna, ze zona gdzie pracuje w szkole specjalnej, ze ma firme budowlana, ze mieszka w domu, ktory sami sobie wyremontowali, ze wstyd mu wracac do domu bez pieniedzy dlatego sie musi upic a przepija dziennie po 200, ze kiedys bylo lepiej .. i kiedy to po poltorej godziny zwierzania sie chyba uznal, ze "juz mozna" i opowiedzial jak to jezdzil do holandii i importowal wentylatory ... jak szescdziesiecioletnia babcia w hotelu na sniedanie przyniosla im jedzenie i jointy i jak bardzo podobal mu sie ten kraj ... odkad sie przysiadl mial jakies dziwne schizy, ze moge go pobic i sie pytal ze sto razy czy aby nie mam ochote mu przypierdolic .. otoz mialem - za kazdym razem jak o to pytal ..

smutne to .. jego zycie .. mimo szczescia o jakim mowil nie wydawal sie szczesliwy .. moze to przez ten zalosny ton .. ton alkoholika .. cpuna - to slychac kiedy czlowiek mowi nieszczerze .. on tez mial wielkie plany i nadzieje .. mial wiecej mozliwosci .. zaczynal w mniej drapieznym swiecie ... nie rozumiem jednego : jego proznosci - mieszka w naprawde wspanialym bloku, ma 98m kw, samochod, firme i dwojke dzieci i 40 lat .. mowi, ze jego koledzy maja jeszcze wiecej i nie moze tego przezyc, ze on nie ma tyle samo .. ciekawe dlaczego tak sie dzieje w tych glowach ludzi, ze chca miec .. ja nie chce miec - ja chce robic i jesli bede sie tego trzymal chyba nigdy nie bede narzekal .. no chyba ze nie bede mial i nie bede robic .... zreszta bedzie co bedzie ... a bedzie :) .. musi byc .. nevermind

wieczorem rowerowy rajd z dizajnerami przyniosl niezla faze kiedy to z parku gdzie gowniarze sypali txt "kroimy te rowery?" wyjechalismy prosto w osiedle z "polskiego snu" .. podobno to osiedle zlodzieji - naprawde nie warto byc uczciwym .. wspanialy zachod slonca, mniej wspaniala przygoda z detka, spotkanie z coraz bardziej popiepszonym kumplem i spotkanie z kobieta ktora tez niewiedziec czemu jakas zestresowana byla .. wszystko zakonczylo sie piwem, przytulaniem i koncertem kronos quartet ..

tia .. wszystkie znaki wskazuja mi droge .. bardzooooo kreta droge .. dobrze, ze w zyciu istnieje ta jedna uspakajajaca pewnosc - ta droga niewazne jakaby nie byla kreta i gorzysta napewno pewnego dnia sie skoncy ...

muzyka : wlasciwie slucham tylko dwoch rzeczy Nine Inch Nails : and all that could heve been - ta plyta [wlasciwie dwie :)] z kazda nuta coraz bardziej mnie wciagaja .. no przez trzy dni sadzilem ze najlepszy kawalek to wlasnie ten tytulowy, wczoraj nie moglem przestac sluchac "something i can never have" a dzis "The Becoming" .. gdzies pomiedzy tym wszystkim slucham dido co ewidentnie nie pasuje do agresji i sily NIN .. coz tak wlasnie robi sie papke z mozgu ...

- co robisz?
- mysle co tu wymyslic zeby nie myslec
- niezla mysl ...

ze wszystkich rzeczy ktore ostatnio mnie denerwuja - tak naj_naj_bardziej wkurza mnie pena zasada, ktorej nijak nie da sie obejsc, ze najbardziej docenia sie rzeczy ktorych sie nie ma albo ktore sie straci .. wiecie jakie zycie byloby piekne gdyby to byla bzdura? ... banalny przyklad, bo nie chce wchodzic w kwestie obyczajowo-spoleczne, pewnie tyczy sie tylko i wylacznie mnie : jak mam papierosy nie chce mi sie palic ale jak nie mam to caly czas mi sie chce .. nie mam papierosow a zeby je miec musze zdobyc kase - zeby zdobyc kase trzeba sie nachodzic, nawkurzac, nazalatwiac ... a ja mam ochote pojsc dzis w zupelnie inna strone .. ech dosc bo zaczne marudzic :)

dope 12:15


13 05 2002
wczoraj chlonelem discovery .. wszechswiat ogromny, piekny i zabojczy ... smieszy mnie i jednoczesnie przeraza wielkosc czlowieka .. czas jego zycia i wszystkie te duperele ktorymi zawraca sobie glowe .. np fakt, ze do roku 3000 zostalo 364379 dni - wyobrazacie sobie? ... z drugiej strony niesamowita jest technika jaka czlowiek juz dysponuje - chodzi mi o takie rzeczy : VLT - Very Large Telescope .. fakt ze ludzie sa w stanie w jednym z najbardziej nieprzystepnych i niebezpiecznych miejsc na Ziemi zbudowac cos takiego niezwykle precyzyjnego, delikatnego i wielkiego ... tylko po to zeby moc poogladac obrazki .. hehe ... [+] [+] [+] [+] [+] [+] [+] [+] [+] [+] [+] [+]

to niesamowicie piekne i przerazajace jesli pomyslec, ze natura im bardziej piekna tym bardziej niebezpieczna ...

chcialbym postawic tych wszystkich cwaniaczkow w kilu miejscach we wszechswiecie i pokazac im jacy sa mali i jak bardzo gowno znacza ...

wiecie .. przy tym wszystkim czym jest wszechswiat nasze problemy sa naprawde smieszne i nikogo nie obchodza .. ciekawy jestem tylko czy dozyje momentu kiedy to odkryjemy zycie poza Ziemia ... albo ono nas .. nie mowie o ufo :)) apropo ufo - jak wczoraj/przedwczoraj uslyszalem, ze ufo podobno koordynowalo atak na wtc to prawie padlem ze smiechu .. jasneeeeee a teraz porwali bin ladena i dlatego go nie mozna znalesc .. albo to talibowie maja prywatne ufo a to nie kosmici a sam bin laden to nadzorowal .. :)

dope 11:07


11 05 2002
polacy zyfcem zerzneli model zycia z ameryki .. nie rozgladajac sie wogole po europie .. mozel usa nie jest najlepszym modelem zycia - ba wogole mi sie nie podoba jak pewnie reszcie ludu ale .. coz jest jak jest a jesli ma byc inaczej najlepiej mnienic wszystko od siebie

ponizszy tekst zerznelem wyrywkowo z ksiazki "Poradnik ksenofoba - Holendrzy" Rodney`a Bolt`a i mam nadzieje ze przyniesie kazdemu choc troszeczke korzysci takich jakie mi przyniusl.



Holendrzy to narod nierozerwalnie zwiazany z krajobrazem, holandia jest plaska i mieszkancy przyzwyczili sie do odleglego horyzontu. Otwartosc, swoboda i dobra widocznosc maja zasadnicze znaczenie.

Holandia jest jasna ale nie jaskrawa, pelna zieleni, szrosci i brazow, gdy Van Gogh opuscil ojczyzne dla jaskrawych i pagorkowatych regionow poludniowej Francji przestal malowac w swoiskich, nasyconych brazach, znanych z "Jedzacych kartofle", upodobal sobie zywsze odcienie i oszalal ... :)

Choc ogromna i holenderska tolerancja ma swoje granice - pierwsza to granica z niemcami - holendrzy nie lubia niemcow, postrzegaja ich jako osobnikow halasliwych, aroganckich, sztywnych i nietolerancyjnych czyli dokladnie jako swoje przeciwienstwo ... jesli niemiec pyta o droge holender wskazuje w strone granicy lub najblizszego dworca, z ktorego odjezdzaja pociagi miedzynarodowe. podczas wojny niemcy skonfiskowali wszystkie rowery holendrom wiec ci czasem krzycza do niemcow "gdzie jest moj rower?", zarty nie dotycza tylko niemcow - belgowie postrzegani sa jako zabawni glupcy wiec o nich mozna uslyszec mase kawalow np: co jest napisane na dnie belgijskiego basenu?
palenie zabronione

Holendrzy toleruja prostytutki reklamujace sie w oknach na rogu ulic, publicznie oblapiajacych sie mezczyzn, kawiarnie sprzedajace marihuane oraz dziwaczne zwyczaje imigrantow i uchodzcow ze wszystkich stron swiata. Bezplatnie rozdaja strzykawki narkomanomi zezwalaja wiezniom na wspolzycie.

Holendrzy toleruja wszystko co nie ogranicza ich wolnosci.

W dniu upamietniajacym ofiary II wojny swiatowej holandia na dwie minuty nieruchomieje.

Holendrzy cenia sobie otwartosc do tego stopnia ze konserwowe warzywa kupuja tylko w sloikach - nigdy w puszkach, aby dowiesc sasiadom i samym sobie ze nie maja nic do ukrycia, Holendrzy buduja domy z wielkimi oknami ale zadnemu Holendrowi nie przyszloby do glowy gapic sie w cudze okna. Byloby to naruszeniem prywatnosci.

Gezelligheid - holenderska nirvana, w slownikach nieadekwatnie tlumaczy sie to jako przytulnosc - holenderski historyk opisal gezelligheid jako "po czesci cos w rodzaju przytulnosci, a po czesci dobrosasiedzkie wspolbytowanie. Holendrzy nie mowia "co sasiedzi pomysla!", lecz pomysl o sasiadach ... holenderska tolerancja jest moralnym obliczem gezelligheid.

Holendrzy rozmawiaja zadko o pieniadzach - wydatki to tabu .. chetniej rozmawiaja o lozkowych wyczynach niz o utrzymaniu samochodu lub kupnie ubran. Sa raczej skapi ale nie do przesady, skapstwo uwazane jest za cnote bo traktuja je jako oszczednosc.

Pogon za bogactwem jest ulubionym przez Holendrow sposobem spedzania czasu, a gromadzenie pieniedzy - cnota. Natomiast wydawanie ich stanowi wystepek. Holenderski wyraz "schuld" oznacza "dlug", jak i "wine" ...

Holenderska rodzina jest jadrem gezellgheid i szkola negocjowania oraz tolerancji.

Bardzo trudno w Holandii stac sie ekscentrykiem, toleruje sie tu kazde zachowanie, ktore nie jest sprzeczne z gezelligheid albo nie szkodzi czyims interesom.

Holenderskie maniery maja wiecej wspolnego z uprzejmoscia niz ze sztywnymi formami. Ich celem jest wprowadzenie gezelligheid do otoczenia, zeby wszyscy mogli sie odprezyc i cieszyc towarzystwem pozostalych osob. Mimo to na nieostroznych czychaja pulapki. Mozna sie zorientowac, ze wpadlo sie w taka pulapke, jesli atmosfera nagle sie zageszcza. Winowajcy raczej nie sa trzymani w nieswiadomosci. Na ogol holendrzy dokladnie ci tlumacza co zrobiles nie tak jak nalezy. Wtedy przychodzi twoja kolej, by poczuc sie urazonym ich obscesowoscia.

Przy powitaniach w Holandii, dobrze miec odpowiednie rekwizyty, a mianowicie kwiaty i czekolade. holendrzy (obojga plci) daja sobie kwiaty z najblahszych powodow. Bukieciki wymieniaja nie mniej czesto nic calusy w policzek. Nastepny etap po powitaniu, jesli jest to akurat w ludzkiej mocy stanowi filizanka kawy.

Kolejki w Holandii sa towarem importowanym, cieszacym sie umierkowanym powodzeniem. W ruchliwych instytucjach bywaja podporzadkowane elektronicznie za pomoca numerkow oraz karteczek.
W sklepach kolejki wygladaja bardziej abstrakcyjnie. Wchodzac do srodka, Holender stara sie zanotowac w pamieci, kto byl przed nim. Sprzedawcy odcinaja sie od wszelkiej odpowiedzialnosci pytaja po prostu "kto nastepny?", zostawiaja wiec dochodzenie prawa pierszenstwa klientom, ktorzy roszczenia wysuwaja bardzo stanowczo.

W Holandii jest 13 milionow rowerow - czyli prawie jeden na mieszkanca. Punki, babcie, studenci i dyrektorzy firm pedaluja przez miasta i wielkimi grupami wyjezdzaja na zielona trawke (zwlaszcza w Krajowym Dniu Jazdy na Rowerze). Holenderski parlament zatrudnia na etacie mechanika rowerowego, a na jednym z holenderskich uniwersytetow mozna spotkac profesora jazdy na rowerze.
Wg holenderskiego kodeksu drogowego nawet jadac noca bez swiatel pod prad na jednokierunkowej ulicy, rowerzysta zawsze ma racje.
W pojeciu holendra rower jest bardziej uzupelnieniem ciala ludzkiego niz odrebnym pojazdem. Ludzie na rowerach zachowuja sie tak, jakby szli. zakochani trzymaja sie za rece. Jesli pada deszcz, rowerzysta rozklada parasol i pedaluje dalej. Zaden holenderski rowerzysta nie przyjmuje do wiadomosci, ze mogloby sie do niego stosowac czerwone swiatlo (lub jakikolwiek inny znak drogowy). Jednakze surowe prawo dotyczace prowadzenia pojazdow po spozyciu alkoholu zblizaja cyklistow do kierowcow, a nie pieszych. Postawienie zarzutu jazdy na rowerze po pijanemu moze skonczyc sie utrata prawa jazdy.

Holandia to bardzo schludny kraj, schludny do tego stopnia, ze nowe projekty budynkow musza zatwierdzic nie tylko urbanisci, lecz takze Schoonheids Commissie (doslownie : Komisja Pieknosci). Zasady bywaja niekiedy dosc dziwaczne i surowe np. plany nowego terminalu pasazerskiego dla statkow wycieczkowych (ktory ksztaltem mial przypominac statek na morzu) odrzucono, poniewaz "fale" na czesci dachu biegly w zla strone.

Nawet ludzie utrzymujacy sie dzieki opiece spolecznej dostaja corocznie dodatek wakacyjny, zeby mogli wyjechac, polezec gdzies w sloncu i w ten sposob wyleczyc sie ze stresu spowodowanego bezrobociem. A jesli ludzie pracujacy cierpia z powodu przemeczenia, to gdy zaczynaja miec klopoty z normalnym funkcjonowaniem, stosowne zaswiadczenie lekarskie od lekarza moze zapewnic nieszczsnikom miesiace, a czasem nawet lata pelnoplatnego urlopu na odzyskanie zdrowia.
Jednak Holendrzy nie lubia zbytnio opuszczac swojego kraju poniewaz nigdzie tak jak tam nie jest gezelligheid ...

Sex w Holandi to zwykly temat do rozmow.

Holendrzy sa kulturowymi srokami. Czujnym okiem przypatruja sie cudzemu dorobkowi i szybko chwytaja lsniace przejawy mody. Oznacza to, ze zamiast tworzyc wlasna kulture, staja sie zarlocznymi konsumentami wszystkich narodow, czyli prawdziwymi Europejczykami, ktorych przelotne zainteresowania i kaprysy nie maja granic. Holandia dziala jak gigantyczna kulturowa gabka.

Holendrzy maja wiecej plyt kompaktowych w przeliczeniu na jednego mieszkanca niz ktokolwiek inny.

Holendrzy maja czarne poczucie humoru, czlowiek pod ktorym zalamuje sie krzeslo, budzi glosniejszy smiech niz najznakomitszy kalambur. Potrafia tez smiac sie z samych siebie. Bardziej wyrafinowane galezie holenderskiego humoru cechuje ciety dowcip i upodobanie do absurdu oraz stawania na glowie spolecznie uznawanych wartosci.

Na obrzezach holenderskich miast zaczynaja wyrastac supermarkety i megasamy, ale wielkie, anonimowo robione zakupy nie sa w holenderskim stylu. Male, wyspecjalizowane sklepy w sasiedztwie domu sa bardziej gezelling, natomiast lokalny bazar jest prawdopodobnie tanszy. Wiekszosc ludzi woli robic zakupy codziennie, niz kupowac zywnosc hurtowo, i traktuje to jako okazje do uciecia pogawedki, a jesli mozna, to nawet wypicia filizanki kawy.

Holenderskie zycie toczy sie spokojnie i wydajnie. Pociagi przjezdzaja zawsze o czasie, ulice sa czyste, a listy dostarczane dzin po wyslaniu i to jest oczywiste. W odroznieniu od Niemcow Holendrzy nie daza do pozadku na pokaz, a ich systemy nie sa skrepowane okowami tradycji tak jak angielskie.
Na przyklad, gdy Rolling Stonesi dawali niezaplanowany koncert w Amsterdamie, w sali mogacej pomiescic 1200 osob, organizatorzy za wczasu wytypowali trzy punkty sprzedazy biletow, zastrzegli sie jednak, ze tylko w jednym z nich o okreslonej godzinie bedzie mozna nabyc bilety. Poniewaz kasy znajdowaly sie odpowiednio daleko od siebie, nie tylko zapobiegli kolejce w jednym miejscu, lecz natychmiast zmniejszyli o dwie tzrecie liczbe chetnych. Potem szczesliwcy przy wlasciwej kasie, zamiast biletow, zostali obdarzeni plastikowymi bransoletkami, ktore pekaly przy probie zdjecia. Tak wiec ci, ktorzy zadali sobie trud stania w kolejce, mogli dostac sie na koncert, nie bylo tez pokusy (ani nawet mozliwosci) odsprzedawania biletow z duzym zyskiem.
Dobra organizacja sprawia, ze zycie staje sie gezelling, warto wiec ponosic jej koszty, dlatego Holendrzy chetnie godza sie na zmniany starych metod na lepsze.

Uczciwosc jest cnota ale i altruistycznym obowiazkiem. Ludzie, ktorzy zawodza zaufanie, powinni wiedziec, ze narazaja sie na silna dezaprobate spoleczna i prawna. Na przyklad zlapani bez waznego biletu, musza zaplacic na miejscu dwudziestokrotnosc ceny biletu. jesli nie maja ani pieniedzy ani dokumentow potwierdzajacych ich tozsamosc, dzwi pojazdu sie zamyka i wszyscy czekaja na przyjazd policji. Przyzwoici obywatele wyrazaja wtedy swa dezaprobate jeszcze bardziej dobitnie, poniewaz sie spoznia, a punktualnosc jest podstawa gladkiego funkcjonowania wszystkiego.

Koncepcja elitarnych prywatnych szkol nie jest do przyjecia dla egalitarnie myslacych Holendrow.

W 1996 r zniesiono w Holandii obowiazkowa sluzbe wojskowa i masa prawnikow specjalizujaca sie w wyciaganiu mlodych z wojska stracila zrodlo utrzymania. Z drugiej strony oficerowie armii zawodowej skwapliwie skorzystali z okazji, by zniesc wszystkie "niemeskie" przepisy, ktore pozwalaly zolniezom nosic dlugie wlosy i kolczyki. Ale nawet w tej dziedzinie niechcec do przesadnie powaznego traktowania oficjalnych sytuacji kazala Holendrom zareagowac lagodna kpina. Jako memento kazdy z zolniezy ostatniego poboru dostal walkmana i kasete z glosem sierzanta szczekliwie wydajacego komendy do musztry.



Holendrzy lacza w sobie dwie cechy, ktore wiekszosc narodow uznaje za sprzeczne : sprawnosc oparta na poszanowaniu regol i niewtracanie sie do spraw innych.
Wlosi jawnie lamia prawa, Niemcy obsesyjnie je stosuja w pogoni za porzadkiem. Anglicy latami wyklocaja sie o dokladnosc sformulowan, po czym przestrzegaja przyjetych przepisow co do litery. olendrzy uruchamiaja mechanizm prawny, gdy uwazaja to za rozsadne w przeciwnym przypadku ignowuja go. Wszyscy holenderscy urzednicy maja jedno oko przymkniete i chroniczny przykurcz szyji.
Wbrew powszechnemu przekonaniu sprzedaz marihuany nie jest w Holandii legalna. Podobnie ja wiele innych czynnosci nalezy do kategorii gedoogd - obejmujacej zachowania niezgodne z prawem, lecz "dopuszczalne" w pewnym, kontrolowanym zakresie dla ograniczenia przestepczosci. Holendrzy uwazaja, ze zezwalajac na mniejsze zlo, moga uchronic sie przed wiekszym. Tak samo otwieraja sluzy i pozwalaja na kontrolowany przybor wod, zeby zmniejszyc napor na tamu i nie dopuscic do katastrofy.
Holenderska izba skarbowa zdecydowala, ze czas zrobic porzadek z nielegalnymi pracownikami barow i kawiarn, inspektorzy, zgodnie z duchem fair play, zawczasu oglosili daty kontroli. Dzieki temu plotki zdazyly sie ukryc, a zlapano tylko tych, ktorzy falszowali ksiegi rachunkowe na wielka skale i nie byli w stanie tego zamaskowac.

Holenderscu wiezniowie - nie usatysfakcjonowani bynajmnie dostepem do kablowki , prawem wspolzycia seksualnego z odwiedzajacymi i innymi udogodnieniami - sa znani z narzekan na nieprzyjemna postawe straznikow albo ma wyzywienie, od ktorego sie tyje.

W duchu holenderskim jest widziec kazdy problem z dwoch stron, totez policja zglosila projekt ustawy, zgodnie z ktorym przekracza prawo ten, kto zostawia samochod niezamkniety na klucz lub majacy klucz w stacyjce.
Kradziez rowerow jest narodowa rozrywka. Holendrzy wydaja wiecej pieniedzy na solidne zabezpieczenia pozornie nie do pokonania niz na same rowery. Gdy juz dojdzie do kradziezy - wlasciciel bardziej oplakuje zabezpieczenia niz sam rower. O zastepczy rower latwo sie postarac - wystarczy podejsc do grupy rowerzystow i glosno powiedziec stanowczym tonem:
- To jest moj rower!
Ktos napewno zsiadzie i ucieknie.


Polityka - Mowi sie, ze wpuscic dwoch Holendrow do pokoju to rozpoczna debate; jesli dodac jeszcze jednego zaloza kosciol albo partie polityczna. Nastepstwem holenderskiej tolerancji i przekonania, ze kazdego trzeba wysluchac, jest obfitosc partii politycznych. Mimo to nie skacza sobie do gardel, lecz w drodze uswieconych tradycja negocjacji szukaja kompromisow i formuluja koalicyjne gabinety.

Dla przecietnego Holendra tolerancja i negocjowanie biora w leb, gdy padnie zdanie : Dat kan niet (to niemozliwe). Holendrzy wiedza, ze po uslyszeniu tych slow nalezy ustapic i isc do domu. Dat kan niet jest ostatnio bronia drobnych urzednikow i gorliwych biurkratow. Urzednikami i nadgorliwymi buirokratami lub wojskowymi zostaja ludzie, ktorzy ucza sie napamiec paragrafu 22, zbroja sie w pieczatki i jesli czyms ich zaskoczysz, znajdziesz luke w przepisach albo sprobujesz racjonalnego rozumowania w rozmowie, siegaja po dat kan niet - i na tym koniec.

O kazdym - od sprzataczki po dyrektora naczelnego - mowi sie w firmie medewerker (wspolpracownik). Kierownicy nosza miano "koordynatorow" i chociaz szef - lub szefowa - moze byc w rozmowie tytuowany/a "U", to jest na tyle rozsadny/a by nie pozwalac sobie na nic, co moze tracic wydawaniem rozkazow.
Wynoszenie sie ponad innych i chwalenie swoimi zdolnosciami budzi niechec czlonkow zespolu i nie jest dobra metada dazenia do awansu. Awans dostaje sie za ciezka prace, ducha wspolpracy i odpowiednie wyksztalcenie. Niewielu ludzi przechodzi od tasmy montazowej do ksiegowosci, a tymbardziej do zarzadu firmy.
Z drugiej jednak strony Holendrzy wymieniaja ambicje jako drugie co do wartosci kryterium zyciowego rozwoju.

dope 18:04

nie mam tendencji do podsluchiwania ludzi ale kiedy gdzies stoje albo ide wsrod ludu zaskakuje mnie ubogosc tematow jakie maja polacy .. starzy gadaja tylko o niezaplaconych rachunkach a mlodzi o wodzie i imprezach .. zero fantazji :)

ostatnio znajomy [narkoman lekkiego kalibru] opowiadal mi caly swoj dzien - toz to mydlana opera .. czasami zeby sie posmiac czytam recenzje mydlanych oper, ktore brzmia mniej wiecej tak : emanuel pod wplywem rodrigeza zostawia paole zeby opiekowac sie dzieckiem rosalindy, ktora zostawila el frajera dla el bohatera ... masa imion, ktore nic mi nie mowia i do niczego nie prowadza .. z jego opowiescia bylo to samo .. wymienil z piecdziesiat ksyw, imnion lub nazwisk tylko po to zeby wkoncu powiedziec, ze zalatwil "sprzet" .. o ilez byloby prosciej kupic wszystko w coffe shopie .. cpuny nie marnowalyby tyle czasu i mogly zajac sie czyms kreatywnym .. ludzie nasze panstwo marnuje nam zycie ... . .

ja wczoraj znow [tj drugi raz] pilem na wale, na torach .. czulem sie jak 30 lat temu .. choc mam jeszcze 24 lata to wtedy chyba wlasnie tak musialo to wszystko wygladac .. najpiekniejsze jest to, ze nie bylismy tam sami - co 10m inna grupa mlodziezy robila dokladnie to samo .. pozniej z lekko zzapgrejdowana faza ruszylem w miasto do knajp .. byly puste .. wrocilismy na tory ... tam naprawde bylo milej .. cicho, ladny widok, zero potepienia przechodniow ...

czytam "poradnik ksenofoba : holendrzy", w nastepnych wpisach postaram sie cos wiecej o tym bo naprawde warto .. maly przyklad z ktorego wszyscy powinnismy czerpac idee : holendrzy nie mysla :co pomysli sasiedzi?" - on mysli "pomysl o sasiadach" .. kocham ten kraj i ta mentalnosc ...

dope 12:25

sex na pralce
sex oralny
sex na lozku


dope 12:11

wczoraj pilem wino .. platona .. pierwszy raz od pieciu .. szesciu lat ... nawet nie pamietam .. smakuje tak samo .. jeden lyk i masz dosc jak po pol litra .. tye, ze troche w inny sposob :)

dope 12:09


10 05 2002
no nawet nie mam czasu zeby to wszystko napisac .. jutro zapomne .. tak jest zawsze .. trudno...

dope 19:31

znalazlem wczoraj ulotke .. tzn byly powsadzane za wszystkie wycieraczki .. te w samochodach :)

UNIA EUROPEJSKA TO:

  • bezpowrotna utrata niepodleglosci
  • zniszczenie polskiego rolnictwa
  • laczenie narodow majacych sprzeczne interesy
  • koniecznosc utrzymania brukselskich pasozytow
  • pozbawienie polakow wlasnosci
  • wyzszosc unijnego prawa nad polskim prawem
  • koniecznosc respektowania idiotycznych unijnych przepisow


  • Liczba zwolennikow UE spada w zawrotnym tepie. O zlodziejskich metodach unii przekonali sie juz zachodni rolnicy, kolejarze, transportowcy itd. Niedlugo zwolennikami podpozadkowania sie Brukseli bla bla bla bla bla bla wzywamy do zwalczania chorej idei eurokolchozu.

    pismo narodowe szczerbiec ... narodowe odrodzenie polski ... www.nop.ceti.pl ...

    mialem ich wysmiac ale ochota mi przeszla ... ja tez mam swoja wizje swiata : za xx lat na ziemi beda tylko cztery narody : europejczycy, azjaci, amerykanie i afrykanczycy .. europa bedzie niczym nowy jork porosnieta wzdluz i wszez wielkimi brudnymi miastami .. azja to technologiczne imperium, ameryka dalej bedzie holdowac swoja wielkosc i ba bla bla .. afryka wkoncu zostanie okielznana przez czarnego czlowieka .. na saharze wielkie pola uprawne i elektrownie sloneczne .. pozostala czesc kontynentu to kurorty wypoczynkowe itd .. wszysko bedzie ok ... do czasu az miedzy mocarstwami wybuchnie wielka wojna bo watpie czy beda w stanie sie polaczyc w jedna planete ludzi ...

    dope 10:27

    wczorah chore pomysly : wspaniale pomysly, miejsce : hustawka, czas : wlasciwy ... dobrze tam bylo ..

    dope 10:00


    09 05 2002
    dzis jestem tak zamotany ze malo co nie poszedlem w koszulce na lewa strone :)

    dope 17:24

    cosik mnie sie zadje ze nie bedzie tak wspaniale jak mialo byc .. ja zawsze zreszta

    dope 12:24


    08 05 2002
    wszystko sie dziwnie odwleka .. niby nie mam czasu a tymczasem :)) wszystko sie ciagnie .. slucham stinga .. lubie goscia - jest orginalny a utwory sa tez w Jego wyjatkowym klimacie .. w sam raz na goracy - ba wrecz upalny dzien .. napilbym sie piva gdzies nad jeziorem .. gdzies daleko stad .. ostatnio jedyna okazje do opuszczenia blokowiska mialem na rajdzie .. tam w gorach jest wspaniale .. cicho, wolno i ogromnie .. to poszerza [jak to sie pisze?] horyzonty .. czlowiek docenia zycie i wolnosc .. jest blizej swiata i moze nawet boga .. ja tylko tam na zewnatrz moge cos poczuc .. tu nie ma boga .. tu ja jestem jedynym bogiem .. lub diablem jak kto woli .. we wlasnym piekielku .. we wlasnym niebie .. to zalezy

    nie chce mi sie samemu nigdzie jechac .. nie mam z kim jechac .. nie jestem samotny .. to jest paradox ..

    dope 15:05


    07 05 2002
    he is my hero .. dokladnie .. jesli mialbym sobie wybrac bohatera, ktorym chcialbym byc - wybralbym jego ... :))

    dope 20:19

    wystarczy ogladnac dziennik aby sie przekonac jak nasz swiat jest niedoskonaly .. ba wrecz popierdolony .. kiedys ludzkie zycie warte bylo malo, dzis pomimo wszelkich praw, ktore je chronia i bronia i pieszcza i tak jest gowno warte ...

    dope 20:03

    przyszedl rachunek telefoniczny .. 197h 22min na necie .. tj 8.2 dnia ... tj 1/4 miesiaca .. ze niby jak ktos siedzi na necie 2h dziennie jest uzalezniony :))))))))))))))

    dope 14:57

    milosc to chyba jedyna rzecz ktorej wymusic nie mozna .. nawet na sobie samym choc bardzo sie tego chce .. moze checi to nie wszystko .. moze naprawde potrzeba tu troche chemii .. moze czsu .. moze wszystkiego po troche a napewno najwiecej nadzieji, ktorej jakos wogole ostatnio nie mam ...

    dope 12:44


    06 05 2002
    moja mama bardzo kocha porzadek ale jakos to ona jest elementem chaosu w naszym domu ...

    dope 10:34

    rozwalil mnie pewien list opublikowany w psxextreme jako list miesiaca za, ktory autor dostal jeszcze jakas gre :)) a dlatego iz gosc pisze, ze gral na konsolach, pecetach i wogole wszystkim do tego stopnia czesto i dlugo, ze dostal padaczki .. lekarz zabronil mu grania i ogladnia tv wiecej niz godzine dziennie i przyznal rente 600 zl .. teraz jest zadowolony bo za rente kupil se nowego peceta i juz zbiera na ktoras z konsol "next generation" ... kiedys tesz ktos napisal, ze pokazywal wipeouta 2097 swojej dziewczynie i dostala padaczki - wyszlo na to, ze wipeout nie jest dobra gra wstepna :))

    gry to nalog jak kazdy inny ale akceptowany przez rodzicow bo przeciez lepiej jak dziecko siedzi w domu a nie wluczy sie po bramach ...

    dope 10:35


    05 05 2002
    kiedys chyba nie moglem tylko patrzyc .. teraz jest inaczej .. czy napewno ? wkrotce bede musial sie przekonac .. bo coraz bardziej nie potrafie stac obok i patrzyc jak zycie plynie ..

    dope 22:02

    nareszcie sie mozna powiedziec uspokoilem ... do naszej paczki desperato dolaczylo dwoch z wiekszym doswiadczeniem i umiejetnosciami takze bedzie ambitniej, razniej i bezpieczniej .. oł jes .. teraz tylko kasa ... :))

    koles mi dzis mowil ze jest w trakcie zalatwiania pracy w japoni .. bedzie karmil swinie .. :)) ale kurwa w japoni .. czyli bedzie tylko klikal ...

    niezla rzecz ___ enter

    dope 16:50


    04 05 2002
    wczoraj z przyczyn technicznych nie dotarlem nigdzie .. dzis nie bylo mowy o odstapieniu roweru wiec pojechalem do zagorza na rajd .. musze przyznac, ze ciekawie to wszystko zorganizowali bo miedzy jednym odcinkiem i bardzo ciekawym miejscem a kolejnym odcinkiem i ciekawym miejscem bylo jakies 50m ... :) podobno to z przyczyn finansowych a ja sie ciesze bo nie musialem sie nalatac jak glupi zeby cos zobaczyc .. :)) swoja droga tutaj wokol swidnicy sa same odcinki specjalne a te ktore Oni wybieraja nie sa az tak wspaniale jak moglyby byc ... whatever ..

    wczoraj mlodej mama miala urodziny or imieniny i troche sie zwarzylem .. okolo 22 wpadl jeszcze koles z gandzia i sie do tego wszystkiego jeszcze spalilem .. musze powiedziec, ze mimo to, ze bylem prawie nieprzytomny ze zmeczania dnia wczoranszego naprawde fajnie sie bawilem .. moze nie powinienem nazywac to zabawa bo w sumie oprocz gry w skoki narciarskie gier i zabaw nie bylo ... w kazdym badz razie tam panowala jakas niesamowita milosna atmosfera, wszyscy bily jakos niesamowicie szczesliwi, mili, zyczliwi ... hmm dziwnie tak jakos kiedy to przywyklo sie do zycia w swiecie nienawisci ...

    ostatnio wszyscy mnie lubia i sie kurwa ciesza na moj widok itd .. dziwnie sie wtedy czuje .. bo ja mam ich [nie mowie teraz mlodej i jej mamie] w dupie :)) .. ja ich zlewam a oni mnie kochaja :)) paranoja ..

    dzis nie mam najmniejszego zamiaru robic cokolwiek .. bede sie gapil na indiane dzonsa i marsjan bo na glebsze kino nie mam ochoty .. jutro weekend sie skonczy to moze wkoncu cos osiagne w swoim nedznym zyciu ...

    sciagnalem sobie Biosphere - Shenzhou ... absolutna miagia w ciszy jaka czuje sie w tej muzyce .. I like it

    dope 19:51


    02 05 2002
    strasznie kreca mnie motory .. szczegolnie teraz latem .. wiosna .. nevermind ... najbardziej dwie pewne marki : bimota i ducati ... to takie ferrari wsrod motocykli .. wszakze na topie dzis jest hayabusa ale takim czyms tez bym nie gardzil :))

    kiedys zaznalem czegos takiego jak "zycie motomaniaka" takze wiem co mowie ..

    jak codziennie mam swoj hit tak dzis nie mialem zadnego .. sluchalem cala mase muzyki i nijak nic mi nie wpadalo do lba ... . dopoki nie zamklnalem sie w pudelku i odlecialem w dol ... jak najbardziej pozytywnie :)

    dope 16:58

    wlasciwie to wogole nie czuje tej sielanki jaka zaoferowala nam pogoda ostatnio .. ostatnio nic nie czuje ...

    ostatnio nie widzialem zbyt wiele powalajacych stron ale Cromm Cruac a szczegolnie portfolio mnie absolutnie powalilo ...

    dzis mam zamiar troche pochodzic .. przez dwa dni wegetowalem po imprezie wiec trzeba wziasc dzis cos dla siebie od matki natury :) bedzie pieknie .. to juz wiem ale jeszcze nie czuje :)

    dope 13:00


    01 05 2002
    siedemnasto godzinna impreze trzeba odkupic cierpieniem ... i to w taki piekny dzien .. wspanialy dzien, 25 st C, slonce, najpiekniejszy miesiac w roku, wolnosc i takie tam duperele .. i co z tego - jak nie jestem w stanie nawet sie z tego cieszyc bo mi sie nie chce .. nic mi sie nie chce .. nic co wymagaloby wysilku fizycznego .. moze oprocz jazdy na rowerze ale akurat tak wyszlo, ze roweru nie ma wiec pozostaje tylko klikadelko ...

    dope 12:25

    DOPEARTS.REPUBLIKA.PL